Rozpoczęty w październiku strajk dokerów na Wschodnim Wybrzeżu USA wywołał falę paniki zakupowej. Amerykanie masowo wykupują papier toaletowy i ręczniki papierowe w obawie przed ograniczeniami w dostawach.
Chociaż to zachowanie samo w sobie nie wynika bezpośrednio ze strajku, to jego efekt jest widoczny – półki w sklepach zaczęły świecić pustkami.
Puste półki
Zachowanie klientów, określane już przez media mianem „paniki zakupowej”, przypomina sytuację z czasów pandemii COVID-19. Media społecznościowe są zalewane zdjęciami opustoszałych półek, na których brakuje papieru toaletowego i ręczników papierowych.
Jeden z użytkowników platformy X opublikował zdjęcie pustych półek w Walmarcie w Wirginii i opatrzył je komentarzem typu: papier toaletowy znowu zniknął. Kolejni klienci zgłaszają podobne problemy w Costco i Target na terenie Monmouth County w New Jersey. Tam trudno kupić ręczniki papierowe. Atmosfera paniki narasta.
Wolą dmuchać na zimne
Chociaż władze zapewniają, że strajk dokerów w portach od Maine po Teksas nie powinien wpłynąć na dostępność podstawowych produktów, niektórzy Amerykanie wolą dmuchać na zimne. Mimo że ponad 90 proc. papieru toaletowego sprzedawanego w USA pochodzi z lokalnych fabryk, a reszta jest dostarczana drogą lądową z Kanady i Meksyku.
Organizacja American Forest and Paper Association co prawda zaniepokoiła się skutkami strajku, ale głównie w kontekście eksportu, a nie importu papieru toaletowego.
Z papierem nie powinno być problemu, ale z bananami już tak
Mimo braku bezpośredniego wpływu na rynek papieru toaletowego, strajk dokerów może odbić się niedoborami innych produktów, głównie tych importowanych na dużą skalę, np. bananów.
Chociaż władze starają się uspokoić sytuację, to wielu klientów nauczonych trudnym doświadczeniem pandemii postanowiło zabezpieczyć się na przyszłość i w ten sposób tylko potęguje problem oraz napędza kolejne fale zakupowej paniki.
Miłosz Magrzyk
źródło zdjęcia: Canva
Kategoria: Wiadomości
Data publikacji: 2024-10-04












