PLUS

Baner

Park narodowy Los Glaciares, na szlakach wokół Fitz Roya

Park narodowy Los Glaciares, na szlakach wokół Fitz Roya

Pomimo niezbyt imponującej wysokości bezwzględnej, Fitz Roy (3441 m npm) sprawia piorunujące wrażenie wznosząc się pionowymi ścianami ponad nisko leżącym (200 m n.p.m.) stepem.

Osada El Chalten ze swoimi kilkoma hotelami, schroniskami i restauracjami jest doskonałą bazą wypadową w góry. Dwa szlaki - każdy jednodniowy - zasługują na szczególną uwagę, gdyż prowadzą do miejsc skąd roztacza się panorama o jakiej możemy marzyć tylko w Himalajach. Pierwszy z nich prowadzi do Laguna de los Tres.

Po średniej trudności podejściu w okolice pierwszego stawu, teren staje się w miarę płaski, z rzadka porośnięty bukiem południowym (lenga i nirre) odsłaniając widoki na Fitz Roya i jego równie imponującego sąsiada z lewej strony - wieżę Aguja Poincenot (3002 m npm). Przy Campamento Rio Blanco czeka nas strome podejście na grzbiet skąd roztacza się zniewalająca panorama fantastycznej góry, lodowca Glaciar Rio Blanco u jego podstawy i jeziora Laguna Sucia. Przejście w jedną stronę zajmuje średnio 4 godziny.

Można by dyskutować, czy drugi ze wspomnianych szlaków nie przynosi jeszcze mocniejszych wrażeń: 19-kilometrowa, 6-godzinna trasa do Mirador Maestri (Laguna Torre). Szlak - łatwiejszy niż poprzedni - wiedzie do jeziora Laguna Torre, skąd widać duży lodowiec Glaciar Torre, nad którym górują smukłe, diorytowe wieżyce: Cerro Torre (3102 m npm), Aguja Egger (najczęściej z lodową czapą obrastającą wierzchołek), Cerro Standhardt i Aguja Bifida. Przy dobrej pogodzie ujrzymy widok nie z tego świata!

   Los Glaciares obejmuje teren zróżnicowany morfologicznie, co stwarza bogate środowiska życiowe dla roślin i zwierząt. Na terenie Parku żyją pumy, gwanako, lisy, pancerniki, nutrie, szynszyle, skunksy i strusie nandu. Jako ciekawostkę wymienię również obecność najmniejszych jeleniowatych świata: osiągających zaledwie 10 kg wagi i 35 cm wzrostu jelonków pudu (huemul).

W gęstych lasach w okolicy Perito Moreno żyją kolorowe papugi i kolibry, kojarzone bardziej z tropikami niż z surowym klimatem Patagonii. Warto czasami unieść wzrok, gdyż wielu turystów, zapatrzonych w lodowiec, nie dostrzega szybujących w przestworzach majestatycznych kondorów. Wilgotne, wschodnie zbocza gór porastają bukowe i topolowe lasy, w chłodniejszych partiach zastępowane przez krzewy.

Wschodnią część Parku porasta typowa pampa, czyli trawiasty step.

Jest czwartek, 15 marca 2018.  Dzisiaj planujemy przejście najsłynniejszego i pewnie najładniejszego ze szlaków argentyńskiej Patagonii: przejścia do podnóży majestatycznej góry Fitz Roy. Widzieliśmy ją dojeżdżając do El Chalten wczoraj wieczorem, wyraźnie rysującą się na tle dramatycznych chmur.

Marzy mi się obejrzenie tych cudownych wieżyc z granitu w kolorach wchodzącego słońca, co powinno nastąpić o godzinie 7:42 rano lokalnego czasu. Zachód słońca nastąpi dzisiaj o 20:19, ciemności zapadną bardzo szybko, gdyż Księżyc jest tuż przed nowiem. Musimy więc rozsądnie dysponować czasem mając w sumie 14 godzin dziennego światła. 

Wstaję o godzinie 4 nad ranem, patrzę w niebo... pada deszcz. Odkładam więc wyjście na później. Niektórzy z nas ruszają w trasę pomimo ulewy, gdyż według prognozy pogody ma przestać padać około południa. 

Wyruszam o 10, kiedy z lekka siąpiło. Nasz hotel w Chalten leży na wysokości 480 m (1300 stóp) nad poziomem morza. Czeka mnie niezbyt trudne, godzinne podejście do jeziora Laguna Capri, a potem już szlak biegnie niemal poziomo prawie pod Fitz Roya. Ostatni kilometr będzie trudniejszy, 400 metrów w pionie po kamolach poprowadzi ku brzegom jeziora Laguna de los Tres na wysokości powyżej tysiąca metrów. Na całej trasie jest do pokonania różnica poziomów rzędu 750 metrów.

Przez pierwszą godzinę podchodzę w mżawce pośród pięknego, unikalnego lasu buków południowych, których kora i konary pokryte są mchami i porostami. 
  O godz. 11 ukazuje się po prawej stronie rozległa panorama rzeki Rio de las Vueltas z wodą czystą jak kryształ, obfitującą w środku lata w potężne łososie królewskie. Kontynuuję podejście przez zaczarowany las.
Szlak jest świetnie utrzymany z licznymi objaśnieniami i tabliczkami z kilometrażem. Idę jako ostatni z naszej grupy, pozostali są gdzieś daleko z przodu, samoistnie podzieleni na dwójki i trójki o zbliżonej kondycji. 

Liczne sesje zdjęciowe po drodze powodują, że do pierwszego tarasu widokowego przy jeziorze Laguna Capri docieram dopiero o 12:15 mając za sobą dopiero trzy kilometry. O godzinie 13 osiągam dolinę ślicznego strumyka i szósty kilometr.

O 13:30 widzę rozwidlenie szlaków, z których lewy prowadzi do doliny Laguna Torre. Teren płaskiej doliny jest podmokly z licznymi drewnianymi kładkami i strumykami o niesłychanie przejrzystej wodzie.

Spotykam tutaj część uczestników grupy, co zawrócili na ósmym kilometrze widząc jak trudne jest ostatnie podejście bez nadziei na ujrzenie ściany Fitz Roya z bliska. Deszcz ciągle pada. Idę dalej wiedząc, że w wysokich górach pogoda zmienia się bardzo szybko i nad jeziorem może nastąpić niespodziewana odsłona. O godzinie 14 przechodzę przez pięknie położony, zapełniony namiotami kemping Poincenot, gdzie zaskakują mnie tablice informacyjne w czterech językach: hiszpańskim, angielskim i w dwóch różniących się od siebie alfabetach, których za żadne skarby nie mogłem odczytać.

Przez chwilę ogarnęło mnie straszne podejrzenie, że zadłużony rząd argentyński sprzedał bogatym szejkom swoje najwspanialsze tereny jako "lasy państwowe", bo takimi są przecież PARKI NARODOWE! Mam nadzieję że nie mam racji. 

Kilkaset metrów za kampingiem, w połowie ostatniego podejście napotykam Monikę, Michała i Sławka, którzy schodzą z krawędzi laguny de los Tres z najbardziej aktualnym raportem o pogodzie. Tam u góry już nie leje, ale... pada, śnieg! Rezygnuję więc z dalszej wspinaczki i wracam do hotelu mając za sobą 22 kilometry na piechotę. Wspominam piękną pogodę na tym szlaku sprzed dwóch lat nie wiedząc jeszcze, że jutro chmury się rozstąpią i ujrzymy w całej swojej krasie nie tylko Fitz Roya, ale również enigmatyczne wieże Cerro Torre. 

Ciekawostki

* El Calafate to po hiszpańsku berberys; pospolity w okolicy krzew o ładnych, żółtych kwiatach.

* Chalten znaczy “dymiąca góra” w języku Indian Tehuelche.

* Fitz Roy był kapitanem statku, który w 1834 roku eksplorował górny bieg rzeki Rio Santa Cruz.

* Fitz Roy (szczyt) został zdobyty przez włoskiego alpinistę Cesare Maestri.

* Podziwiając lodowiec Perito Moreno pamiętajmy o możliwości udziału w malowniczym rejsie łodzią po jeziorze do czoła lodowca. Widoki niezapomniane!

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Patagonii. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773 237 7788.

Kategoria: Podróże > Podróże z Andrzejem Kulką

Data publikacji: 2021-02-25

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.