PLUS

Baner

Fraunces Tavern - niemy świadek historii Nowego Jorku

Fraunces Tavern - niemy świadek historii Nowego Jorku

Nowy Jork to miejsce promieniujące energią! Miasto, które wciąż się zmienia, rozwija, rośnie. To niemal niemożliwe, że sam Manhattan - ten niewielki skrawek lądu wciąż ewoluuje. Mawia się, że nigdy nie zobaczysz Manhattanu takiego samego.

Budynki znikają, rosną w górę lub wciskają się w niemal niewidoczne szczeliny. Wydaje się, że pod wyspą rozpościera się grzybnia, która wciąż pulsuje i wypuszcza coraz to nowe, pączkujące strzępki, które oplatają miasto, poddając je ciągłej transformacji.

Miejscem, które jest przykładem wyjątkowej  żywotności tego niezwykłego manhattańskiego uniwersum jest bez wątpienia Fraunces Tavern. Skrawek południowej części wyspy - dzisiejsza 54 Pearl Street -  jeszcze po połowy XVI wieku zajmowały  mokradła. Jednak przedsiębiorczy deweloperzy widząc rosnący w siłę port nie zdawali sobie sprawę z jego potencjału. Obrotny Stephanus Van Cortland zakupił go od miasta w 1686 roku. Kilkanaście  lat później - w 1700 roku  odkupił go od niego zięć, młody Hugenota Etienne de Lancey. To właśnie on postanowił wybudować na działce  -  jak to określono w dokumentach -„duży ceglany dom”. Jak zaplanował tak zrobił.

Budynek służyć miał głównie na wynajem. Jednym z jego początkowych lokatorów był niejaki Henry Holt, który w przyszłej Fraunces Tavern założył szkołę tańca i wyprawiał bale. Holt miał smykałkę do interesów - reklamował się jako „jeden z najlepszych mistrzów tańca z Anglii”, który występował w słynnym Theatre Royal w Londynie. Czy tak było w rzeczywistości - nie wiadomo, natomiast koloniści spragnieni europejskiego sznytu tłumnie odwiedzali jego szkołę.

W następnych latach (najwyraźniej Holtowi nomen omen powinęła się noga) budynek służył jako sklep kolonialny. Niestety, interes nie szedł najlepiej  i w 1762 roku parcelę oraz budynek zakupił Samuel Fraunces, który postanowił założyć w nim tawernę, na modłę angielską nadając jej królewską nazwę "Queen Charlotte Tavern” czyli -  co w tłumaczeniu zabrzmi dość zabawnie  - „Pod królową Charlottą”.

Rozumienie tawerny w dzisiejszych czasach zdecydowanie różni się od tego osiemnastowiecznego. Wówczas  tawerna nie tylko była szynkiem, jadłodajnią i czymś na kształt hotelu - była także miejscem jednoczącym lokalną społeczność. To tu odbywały się spotkania, posiedzenia rady miejskiej, rozmaitych klubów i organizacji. Organizowano także bale i przyjęcia, występowali muzycy i zespoły teatralne. Aby docenić znaczenie tawerny jako miejsca spotkań i wymiany idei, wystarczy wspomnieć, że  to tutaj założono The New York Chamber of Commerce  a spotykali się członkowie  tak zasłużonych dla miasta organizacji jak New York City Sons of Liberty, New York Society Library, Social Club,  Friendly Brothers of St. Patrick czy nawet… Knights of the Order of Corsica.

Tawerna doświadczała zmiennych kolei losów. Jednym z przełomowych momentów w jej historii było wydarzenia z 23 sierpnia 1775 roku, kiedy to miasto ostrzelały działa wystrzelone z angielskiego  statku  HMS Asia w odwecie za zuchwałą kradzież kul armatnich dokonanej przez zwolennika amerykańskiej niepodległości Johna Lamba. Podczas całonocnego ostrzału jedna z kul trafiła dokładnie w dach późniejszej Fraunces Tavern! Rok później brytyjska armia przejęła tawernę zmuszając właścicieli do zapewniania prowiantu żołnierzom. Wydarzenia Wojny o Niepodległość znów postawiły Fraunces Tavern w samym środku historycznych zmagań.

Wraz ze słabnięciem wojsk brytyjskich na Manhattan przybywały setki Brytyjczyków i lojalistów szykujących się do ucieczki do Europy. Wśród nich byli także wyzwoleni niewolnicy, którym zdesperowany rząd brytyjski obiecywał wolność w zamian za wstąpienie do armii. Właśnie w tawernie wszyscy czarnoskórzy lojaliści otrzymywali od Brytyjczyków dokumenty potwierdzające ich wolność i mające zagwarantować bezpieczny transport z Nowego Jorku. Niestety, nie na wiele to się zdało - w mieście już grasowali właściciele zbiegłych niewolników oraz handlarze. Jak łatwo się domyślić Manhattan nie był w tamtym czasie najbezpieczniejszym miejscem.

Po ostatecznym zwycięstwie nad brytyjską armią nigdzie indziej a w  tawernie zorganizowano pożegnalną kolację dla George’a Washingtona, który właśnie miał opuścić Nowy Jork. 4 grudnia 1783 roku w tzw. Long Room odbyło się  wzruszające spotkanie z generałem. Współcześni wspominali niezwykłe emocje towarzyszące żołnierskiemu pożegnaniu  - ponoć nie zabrało łez i uścisków. Do dziś w tawernie  - która obecnie jest nie tylko restauracją ale pełni także funkcję muzeum - przechowywany jest także domniemany…ząb Washingtona!

Po zakończonej Wojnie o Niepodległość, tawerna była świadkiem narodzin nowego państwa. W styczniu  1785 roku w  Nowym Jorku rezydował Confederation Congress - pierwszy amerykański rząd - którego departamenty stosunków międzynarodowych, finansów i wojny miały swoje biura właśnie tutaj. XIX wiek do dla budynku ciągłe zmiany właścicieli, liczne pożary i przebudowy. Pełnił także funkcje tzw. „boarding house” - czyli kamienicy mieszkaniowej, gdzie rezydowali przedsiębiorcy, robotnicy oraz…artyści rozpoczynający dopiero swoją amerykańską przygodę.

A skoro mowa o artystach, nie sposób przypomnieć tragicznej historii baleriny Anny Gardie. Dominikańska aktorka i tancerka przybyła do Nowego Jorku w 1790 roku. Zamieszkała ze swoim mężem - kopistą nut właśnie pod adresem 54 Pearl Street. Artystka radziła sobie znakomicie - jej orientalna uroda i olbrzymi talent szybko zaskarbił jej przychylność publiczności i recenzentów. Para doczekała się synka i wyglądało na to, że amerykański sen Anny Gardie właśnie się spełnia. Niestety, 20 lipca 1798 roku tancerkę i jej męża znaleziono martwych w ich mieszkaniu. Sprawa ich śmierci zyskała olbrzymi rozgłos w nowojorskiej prasie, mnożyły się rozmaite teorie mające wyjaśnić tę sprawę (policja uznała tragedię za tzw. „samobójstwo rozszerzone - ich zdaniem mąż Anny zasztyletował wpierw ją, a potem siebie) - tak czy siak adres dzisiejszej Fraunces Tavern nie opuszczał szpalt gazet przez dobrych kilka miesięcy.

Niestety - nie była to ostatnia krwawa historia związana z tawerną. Prawie 200 lat później w restauracji doszło do zamachu bombowego przeprowadzonego w 1975 roku przez portorykańską grupę paramilitarną w odwecie za zbrojną akcję, którą miało przeprowadzić CIA w  restauracji w Puerto Rico. We Fraunces Tavern zginęły cztery osoby - ludzie młodzi, pracownicy pobliskiego Wall Street. Odpowiedzialnych za tę tragedię  nigdy nie schwytano. Dziś w lokalu widnieje niewielką tabliczka upamiętniająca ofiary zamachu.

Jednak wracając do historii restauracji i działającego w nim muzeum - w 1900 roku władze wciąż rozrastającego się miasta  postanowiły  budynek przy 54 Pearl Street zburzyć a w jego miejscu zorganizować… parking. Na szczęście wtedy do walki o miejsce, gdzie pomieszkiwał George Washington ruszyły waleczne Daughters of The American Revolution - potomkinie spotykających się w tawernie w XVII wieku założycieli słynnych „Sons of the Revolution”. Panie wykazały się sprytem i prawdziwym bojowym duchem! Przekonały władze Nowego Jorku, żeby parcelę, na której znajduje się budynek przemianować na ...park. Tym sposobem zyskiwała ona inny status i nie mogła podlegać przekształceniom. W niedługim czasie, aby uchronić budynek przed zburzeniem zakupiła go bratnia organizacja Sons of the Revolution In the State of New York Inc., która postanowiła dokonać odbudowy i rekonstrukcji dawnej gospody.

Zadanie to powierzono znanemu architektowi Williamowi Marseau, specjalizującemu się w rekonstrukcjach zabytkowych budynków. Ponieważ nie zachowały się żadne ilustracje przedstawiające tawernę w pierwszych latach jej istnienia, Marseau postanowił zainspirować się konstrukcją Philipse Manor House w Yonkers, NY, uchodzącemu za najstarszy budynek w Westchester County.  Projekt początkowo budził spore kontrowersje - był bowiem bardzo demode jak na tamte czasy - jednak wkrótce doceniono jego oryginalność i starania architekta w oddaniu ducha epoki.

W budynku  w 1907 roku otworzono restaurację oraz  muzeum, w którym prezentowe są do dziś  pamiątki z okresu Rewolucji  - także wspomniany już ząb Waszyngtona.  Otwarcie odbyło się 4 grudnia - na pamiątkę pożegnalnej kolacji na cześć generała. W 1968 roku  budynkowi przyznano status zabytku, w którym  - jak za dawnych czasów dużo się dzieje. Można tu zjeść znakomity brunch, lunch i  kolację a także skosztować najlepszych amerykańskich whisky. Przed posiłkiem natomiast warto zwiedzić muzeum, które przybliży niezwykła historię tego miejsca - świadka nie tylko nowojorskiej, ale także amerykańskiej historii!

Fraunces Tavern

54 Pearl Street, NY

frauncestavern.com

www.frauncestavernmuseum.org

Zuza Ducka

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2020-02-11

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.