PLUS

Czarna legenda Blackwell Island

Czarna legenda Blackwell Island

Manhattan, wyspa tysięcy świateł, w połowie XIX wieku zaczynała już zdobywać sławę biznesowego centrum świata i ziemi obiecanej dla tysięcy emigrantów zmęczonej wojnami i głodem Europy.

Statki przybijające na Ellis Island po brzegi wypełnione były ludźmi, którzy często ryzykowali wszystko, by tutaj rozpocząć nowe życie. Było wśród nich szczególnie wielu Irlandczyków uciekający przed tzw. „Wielkim głodem”.

Gotowi na wszystko, by zapewnić byt swoim rodzinom przybysze, decydowali się na pracę za najniższe stawki. Szybko okazało się, że Amerykanie zaczęli uważać Irlandczyków za konkurencję i twierdzić, że Ci „zabierają im pracę”. Uprzedzenia szybko zaowocowały konkretnymi działaniami — Irlandczycy — obok kobiet, włóczęgów i sierot — stali się największą grupą pacjentów słynnego Blackwell — otoczonego złą sławą zakładu psychiatrycznego mieszczącego się na obecnej Roosevelt Island.

Roosevelt Island to wąska wyspa położona na rzece East River mieści się pomiędzy Manhattanem a dzielnicą Queens. Jej pierwotna nazwa brzmiała „Minnahannock”, co oznaczało „dobrze tutaj być”. Po odkupieniu owej wyspy przez holenderskiego naczelnika zaczęto tam hodować świnie. W 1832 r. wyspa została wykupiona przez Nowy Jork tylko w jednym celu, aby oczyścić miasto z „niewygodnych ludzi”.

W tym samym roku zbudowano tam więzienie, w 1837 r. zakład opieki dla umysłowo chorych, w 1852 r. szpital ospy, a w 1858 r. otwarto kolejny zakład psychiatryczny oraz szpital dla ubogich. Tak powstała wyspa Blackwell, wszystko po to, aby Nowy Jork mógł pozbyć się ludzi biednych, chorych oraz kryminalistów. Władze miasta utrzymywały, iż to dla dobra tych ludzi, niestety, potencjalna pomoc okazała się piekłem na ziemi. Wokół tej wyspy do dzisiaj krążą straszne legendy.

Prawdę o Blackwell Asylum w 1887 r. ujawniła reporterka Nellie Bly, która spędziła na wyspie dziesięć upiornych dni. Udając obłąkaną, pozwoliła zamknąć się w szpitalu, by móc opisać warunki na wyspie. Jej relacja wstrząsnęła opinią publiczną i postawiła pod znakiem zapytania moralność rządzących miastem. W kontrowersyjnym materiale, zatytułowanym „10 dni w domu wariatów”, opisała skandaliczne warunki panujące w zakładzie.

Brudna woda podawana pacjentkom do picia i „kąpiele” w lodowatej wodzie, które im urządzano, to tylko wierzchołek góry problemów, które nakreśliła. Więźniowie przebywali w wykutych w skale celach, które bardziej przypominały rowy niż pomieszczenia. Nie dbano o ogrzewanie i wentylację, wierząc, że osoby obłąkane są niewrażliwe na temperaturę. Sami nadzorcy przyznawali, że wobec przywożonych na wyspę sierot najbardziej humanitarnym rozwiązaniem byłoby podanie śmiertelnej dawki opium. Na pacjentach szpitala przeprowadzano eksperymenty – gruźlicę leczono lewatywą z siarkowodoru lub wstrzykiwaniem mleka do krwi.

Dziś na szczęście niewiele zostało z koszmarnego zakładu. Po materiale Nellie Bly władze miasta zmuszone były przyjrzeć się bliżej sytuacji panującej w Blackwell i kilka lat później zadecydowały o jego zamknięciu. Dziś po szpitalu pozostał jedynie zabytkowa budowla tzw. Octagon — czyli dawne wejście do zakładu, która dziś — odrestaurowane, wchodzi w skład nowoczesnego kompleksu mieszkalnego. Ból i cierpienie tysięcy pacjentów Blackwell wymazano z Roosevelt Island, choć poczucie winy zdaje się być znaczące, a czarna legenda azylu dla obłąkanych wciąż żywa, biorąc pod uwagę liczbę amerykańskich horrorów dziejących się w szpitalach psychiatrycznych.

O ponurej historii wyspy przypomina jedynie popadający w ruinę Smallpox Hospital („Renwick Ruins”), powstały w 1852 r. szpital dla chorych na ospę, który zaprojektował znakomity architekt James Renwick Jr — ten sam, którego dziełem jest Katedra Świętego Patryka. Dziś olbrzymi gmach jest opuszczony i stał się kolonią bezdomnych kotów oraz ulubionym miejscem dla wszystkich, którzy chcą zrobić sobie budzące grozę selfie. Mimo trudnej historii Roosevelt Island warto odwiedzić zawsze, bo jest tam po prostu przepięknie! Promenada z widokiem na Manhattan, przejażdżka podniebną kolejką, wspaniałe parki, budynki uniwersyteckie, latarnia morska… to wszystko sprawia, że dawna „wyspa potępionych” stała się jednym z ulubionych miejsc na rodzinne pikniki.
Zuza Ducka

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2019-06-14

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.