Najnowsze analizy meteorologiczne wskazują, że jeśli obecne tendencje się utrzymają, kraj może w przyszłości zmagać się z niedoborami wody pitnej
Eksperci biją na alarm
Zmiany klimatyczne coraz wyraźniej wpływają na warunki życia w Stanach Zjednoczonych. Najnowsze analizy meteorologiczne wskazują, że jeśli obecne tendencje się utrzymają, kraj może w przyszłości zmagać się z niedoborami wody pitnej, spadkiem plonów oraz nasilającymi się suszami.
Wnioski te płyną z badania przygotowanego przez specjalistów AccuWeather, którzy przeanalizowali dane z rządowych stacji meteorologicznych działających w 44 regionach USA. Analiza obejmuje okres ostatnich 70 lat i pokazuje wyraźne, długofalowe zmiany w klimacie.
Rosnące temperatury i spadająca wilgotność
Z danych wynika, że w badanym okresie średnia temperatura w Stanach Zjednoczonych wzrosła o około 0,5 stopnia Fahrenheita. Do połowy lat 90. poziom wilgotności względnej pozostawał stosunkowo stabilny. Po 1995 roku sytuacja zaczęła się jednak szybko zmieniać — wilgotność spadła łącznie o 5,3 procent, co oznacza średnio 1,7 procent na dekadę.
Równolegle zaobserwowano zmniejszenie średnich rocznych opadów o 2,7 procent, mimo że wzrosła liczba intensywnych ulew. Opady przekraczające cztery cale w ciągu doby występują dziś aż o 70 procent częściej niż wcześniej, a te powyżej dwóch cali — o 23 procent.
Deszcz, który nie pomaga
Zdaniem Joela Myersa, założyciela i prezesa wykonawczego AccuWeather, kluczowy problem polega na tym, że coraz większa część opadów ma formę krótkich, gwałtownych ulew, które nie zasilają skutecznie gleby ani zasobów wodnych.
– Choć deszczu miejscami jest więcej, nie oznacza to poprawy sytuacji. Tego typu opady są znacznie mniej korzystne dla rolnictwa i gospodarki wodnej – podkreśla Myers.
Ekspert szacuje, że tzw. „efektywne opady”, czyli ilość wody faktycznie dostępnej dla gleby, zbiorników i upraw, maleją w skali kraju o 2–3 procent na dekadę.
Punkt zwrotny w połowie lat 90.
Badanie wskazuje na istotną zmianę klimatyczną po 1995 roku. Wcześniej wzrost temperatury powietrza i punktu rosy następował równolegle, co pozwalało utrzymać względnie stabilną wilgotność. Później jednak temperatura nadal rosła, podczas gdy punkt rosy przestał nadążać za tym trendem.
W efekcie klimat zaczął się wyraźnie wysuszać. Cieplejsze powietrze może magazynować więcej pary wodnej, ale zamiast równomiernych opadów dochodzi do gwałtownych burz, po których woda szybko spływa z powierzchni ziemi.
Skutki dla rolnictwa i środowiska
Jeśli obserwowane tendencje się utrzymają, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Eksperci ostrzegają przed:
· spadkiem wydajności upraw,
· częstszymi i bardziej niszczycielskimi pożarami,
· pogłębiającymi się niedoborami wody,
· kurczeniem się obszarów nadających się do uprawy.
Według Joela Myersa skutki te mogą stać się odczuwalne już w ciągu najbliższych 10–20 lat, nawet w regionach dotychczas uznawanych za stabilne i żyzne.
Błędne koło suszy i upałów
AccuWeather zwraca również uwagę na mechanizm samonapędzającego się cyklu suszy. Sucha gleba zawiera mniej wilgoci, która mogłaby pochłaniać ciepło poprzez parowanie. W rezultacie więcej energii słonecznej pozostaje przy powierzchni ziemi, co prowadzi do dalszego wzrostu temperatur.
Dodatkowo suche powietrze sprzyja unoszeniu się pyłu i drobin gleby, co wpływa na strukturę chmur. Powstają w nich mniejsze krople wody, które trudniej opadają w postaci deszczu. To z kolei jeszcze bardziej ogranicza opady i pogłębia suszę.
Ostrożne prognozy
Autorzy badania podkreślają, że analizy klimatyczne zawsze obarczone są niepewnością. Trendy obserwowane w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat mogą ulegać zmianom, a ich tempo może się różnić w zależności od regionu.
Jednocześnie eksperci zaznaczają, że problem dostępu do wody, rolnictwa i bezpieczeństwa przeciwpożarowego staje się jednym z kluczowych wyzwań przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Kategoria: Wiadomości
Data publikacji: 2026-01-15












