PLUS

Baner

Smaki Nowego Jorku

Smaki Nowego Jorku

Kuchnia to nie tylko zapach, smak i konsystencja. W każdej potrawie kryje się także historia, a wraz z nią ludzkie ambicje, plany i marzenia.

Nowy Jork to miasto emigrantów a ich  głosy przeplatają się w każdym daniu, które dziś nazywamy typowo nowojorskim. Niestety pandemia bardzo boleśnie dotknęła biznes gastronomiczny Wielkiego Jabłka, wiele lokali znikło z mapy Nowego Jorku i dziś możemy zastanawiać się, czy magiczne nowojorskie restauracje powrócą w znanej nam formie, czy też zaprezentują całkiem nowe oblicze.  Druga opcja jest całkiem prawdopodobna zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że to właśnie tutaj, w mieście wręcz  buzującym twórczą energią -  powstało wiele ikonicznych wręcz potraw, które wpłynęły na kształt współczesnej amerykańskiej kuchni. Mogą ona przy tym powiedzieć nam całkiem sporo o historii tego niezwykłego miasta. A co najciekawsze - w wielu z nich dopatrzeć się możemy kilku polskich akcentów.

Eggs Benedict czyli kaprys, który przeszedł do historii 

Dziś dostępna nawet w dinerach, jednak wcześniej można ją było zamówić tylko w najelegantszych restauracjach. Potrawa wymyślona została najprawdopodobniej w latach 90 - tych XIX wieku – a od 1897 roku regularnie pojawia się w amerykańskich książkach kucharskich. Dokładne pochodzenie pysznej brunch’owej przekąski nie jest znane, ale najczęściej jej stworzenie przypisuje się nowojorskiej restauracji Delmonico’s lub hotelowi Waldorf - to właśnie te dwie restauracje dzięki zaciekłej rywalizacji swoich szefów kuchni dyktowały warunki w nowojorskim kulinarnym świecie.  Nazwa eggs Benedict jest eponimem i prawdopodobnie pochodzi od nazwiska jednego z gości. Według jednej z teorii jegomość imieniem Lemuel Benedict miał zamówić w hotelu Waldorf tosta z masłem, bekon i dwa jajka w koszulkach z porcją sosu holenderskiego. Nietypowa kombinacja zainspirowała Oscara Tschirky’ego, legendarnego szefa służby hotelowej, do umieszczenia jej w nieco zmienionej formie w hotelowym menu.

Sałatka Waldorf rodem nie z Wiednia a z Manahttanu 

I znów wracamy do restauracji w luksusowym nowojorskim hotelu Waldorf - Astoria. Legendarna sałatka składająca się z jabłek, selera, orzechów włoskich i winogron polana majonezem i podana na liściach sałaty najprawdopodobniej jest dziełem wspomnianego już  Oscara Tschirky’ego, który musiał wymyślić coś specjalnego na uroczysty bal honorujący działalność szpitala dla dzieci. Udało mu się to znakomicie a sałatka Waldorf jest chyba jedynym na świecie daniem, którego oficjalną datę premiery znamy - dzieło Tschirsky’ego zachwyciło gości hotelu Waldorf - Astoria w Nowym Jorku dokładnie 14 marca 1896 roku.

Bialy z Białegostoku 

Ta podejrzanie polsko brzmiąca nazwa odnosi się do pewnej niepozornej bułki, która - niemal jak Pola Negri -  „urodziła” się w Polsce, by szturmem podbić Nowy Jork! Bialy (lub biały) to rodzaj małej bułki, wywodzącej się z polsko-żydowskiej kuchni okolic Białegostoku. Ma zwykle szerokość około 15 cm, jest drożdżowym pieczywem podobnym do bajgla. W odróżnieniu od wyrobu bajgli, które gotuje się przed pieczeniem, białe są pieczone od razu. W środku bułki formuje się wgłębienie, w którym przed pieczeniem umieszcza się – w zależności od przepisu – krojoną cebulę, mak lub podsmażaną bułkę tartą.

Nazwa jest skróconą wersją „białystoker kuchen” - określenia w języku jidysz oznaczającego ciasto białostockie. W początkach XX wieku sprzedawano je wyłącznie w żydowskich piekarniach  Nowym Jorku, później stały się popularne również w innych miastach USA. Odmianą białego jest swojski cebularz (który jednak podobnej kariery niestety nie zrobił, a szkoda). 

Bloody Mary jest Polką! 

O ten popularny drink - przyjaciel poimprezowych poranków - kłócą się pokolenia historyków kulinarnych! Jedni twierdzą, że Bloody Mary powstała w paryskim barze, do którego po upojnych nocach przychodził Ernest Hemingway wraz z resztą amerykańskiej ekspackiej śmietanki. Inni z kolei obstają przy wersji, wedle której ten „krwisty” drink jest dziełem nikogo innego a niejakiego Henry’ego Zbikiewicza (przypadek?), który wymyślił go pracując w latach trzydziestych  XX wieku w słynnym nowojorskim barze 21 Club na Manhattanie. Niektórzy twierdzą co prawda, że Bloody Mary była kaprysem odwiedzającego ten popularny lokal komika George’a Jessela, ale znając naszą polską fantazję oraz wiedzę dotyczącą walki z „syndromem dnia poprzedniego” skłaniamy się raczej ku autorstwu Henia Żbikiewicza!

Zuza Ducka

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2021-03-03

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.