PLUS

Nielegalne głosowanie w USA

Nielegalne głosowanie w USA

W amerykańskiej polityce temat zabezpieczeń wyborczych powraca regularnie, szczególnie w latach wyborczych.

Nielegalne głosowanie w USA: jak duży jest to naprawdę problem?

W amerykańskiej polityce temat zabezpieczeń wyborczych powraca regularnie, szczególnie w latach wyborczych. Jednym z najczęściej dyskutowanych pomysłów jest wprowadzenie obowiązku przedstawienia dokumentu potwierdzającego obywatelstwo już na etapie rejestracji wyborcy. Zwolennicy takich zmian przekonują, że wzmocni to zaufanie do procesu wyborczego. Przeciwnicy odpowiadają, że obecny system już dziś skutecznie ogranicza nadużycia, a skala problemu jest znikoma.

Jak wygląda to w praktyce?

Kto może głosować w wyborach federalnych?

W wyborach prezydenckich oraz do Kongresu głosować mogą wyłącznie obywatele Stanów Zjednoczonych. Osoba, która składa fałszywe oświadczenie o obywatelstwie, popełnia przestępstwo federalne. W przypadku cudzoziemców może to oznaczać nie tylko karę, ale także deportację i zakaz wjazdu do USA.

Warto jednak dodać, że w niektórych miastach – m.in. w Kalifornii czy Maryland – nieobywatele mogą uczestniczyć w wyborach lokalnych, np. do rad szkolnych. Nie dotyczy to jednak wyborów federalnych.

Jak weryfikuje się obywatelstwo?

System wyborczy w USA jest zdecentralizowany, co oznacza, że procedury różnią się w zależności od stanu. Najczęściej obywatelstwo sprawdzane jest już podczas rejestracji. Osoba zapisująca się do rejestru wyborców podpisuje oświadczenie pod przysięgą, że posiada obywatelstwo.

W dniu głosowania część stanów wymaga dokumentu tożsamości ze zdjęciem, inne dopuszczają alternatywne formy identyfikacji, a w niektórych wystarcza weryfikacja podpisu.

Proponowane rozwiązania, takie jak ustawa SAVE Act, zakładają obowiązek przedstawienia fizycznego dokumentu potwierdzającego obywatelstwo – np. paszportu lub aktu urodzenia – już na etapie rejestracji.

Jak często dochodzi do głosowania przez nieobywateli?

Dostępne dane wskazują, że takie przypadki są wyjątkowo rzadkie.

Brennan Center for Justice przeanalizowało 23,5 miliona głosów oddanych w 42 jurysdykcjach i wykryło około 30 potencjalnych przypadków głosowania przez osoby niebędące obywatelami. To około 0,0001% wszystkich głosów.

Z kolei konserwatywna Heritage Foundation dokumentuje kilkadziesiąt takich przypadków na przestrzeni ponad dwóch dekad. Przykładowo w stanie Iowa w 2024 roku wykryto 35 przypadków nieuprawnionego głosowania spośród ponad 1,6 miliona oddanych głosów.

Nie przedstawiono dowodów, aby tego typu incydenty miały wpływ na wynik wyborów prezydenckich.

Skąd więc tyle emocji?

Zwolennicy zaostrzenia przepisów podkreślają, że nawet pojedynczy nielegalny głos podważa zaufanie do demokracji. Ich zdaniem standardy bezpieczeństwa powinny być maksymalnie jasne i restrykcyjne.

Przeciwnicy odpowiadają, że nowe wymogi mogą uderzyć przede wszystkim w legalnych wyborców. Badania pokazują, że około 21% dorosłych Amerykanów nie posiada aktualnego dokumentu tożsamości ze zdjęciem z pełną zgodnością danych. Wielu obywateli nie ma paszportu, część zmieniała nazwisko, inni nie mają łatwego dostępu do aktu urodzenia.

Spór dotyczy więc nie tego, czy obywatelstwo jest warunkiem głosowania – bo jest – lecz tego, czy dodatkowe formalności są proporcjonalne do skali wykrytych nadużyć.

Dlaczego nieaktualny dokument nie wyklucza z wyborów?

To pytanie pojawia się bardzo często. W amerykańskim systemie prawo wyborcze wynika z obywatelstwa i rejestracji w danym okręgu, a nie z samego dokumentu.

Przykładowo ktoś mógł przeprowadzić się i zaktualizować dane w rejestrze wyborczym online, ale nie zmienił jeszcze adresu na prawie jazdy. Formalnie nadal jest uprawnionym wyborcą, mimo że dokument nie odzwierciedla nowych danych.

Zwolennicy surowszych zasad twierdzą, że takie niezgodności powinny być wyjaśniane przed dopuszczeniem do urny. Krytycy obawiają się, że zbyt sztywne wymogi mogą prowadzić do sytuacji, w której legalny obywatel zostanie odsunięty od głosowania z powodów administracyjnych.

Czy nowe przepisy mogą obniżyć frekwencję?

Krytycy zmian wskazują, że uzyskanie dokumentów potwierdzających obywatelstwo bywa kosztowne i czasochłonne. Kopia aktu urodzenia może wymagać opłat i długiego oczekiwania, a paszport posiada tylko część społeczeństwa.

Badania dotyczące ustaw o identyfikacji wyborców dają mieszane wyniki: część pokazuje niewielkie spadki frekwencji w określonych grupach, inne nie wskazują znaczącego wpływu na ogólną liczbę głosujących.

Demografia i polityka

Brak aktualnych dokumentów częściej dotyczy osób młodszych, o niższych dochodach, częściej zmieniających miejsce zamieszkania oraz części mniejszości rasowych i etnicznych. Ponieważ grupy te w ostatnich latach statystycznie częściej popierały Demokratów, przeciwnicy regulacji widzą w nich potencjalny instrument polityczny.

Zwolennicy odpowiadają jednak, że prawo powinno obowiązywać wszystkich jednakowo, niezależnie od preferencji wyborczych.

O co naprawdę toczy się spór?

Nie chodzi o to, czy nielegalne głosowanie istnieje – pojedyncze przypadki rzeczywiście się zdarzają. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy ich skala uzasadnia wprowadzanie dodatkowych barier formalnych.

Dla jednych priorytetem jest maksymalne zabezpieczenie systemu. Dla innych – by żaden uprawniony obywatel nie został zniechęcony lub wykluczony z udziału w wyborach.

I właśnie między tymi dwiema perspektywami rozgrywa się dzisiejsza amerykańska debata.

Kategoria: Wiadomości

Data publikacji: 2026-03-09

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.