PLUS

limit 10 proc.

limit 10 proc.

Propozycja ma obowiązywać przez rok, a jej deklarowanym celem jest ograniczenie lawinowo rosnącego zadłużenia Amerykanów.

Trump proponuje limit 10 proc. na karty kredytowe. Ulga dla zadłużonych czy ryzykowny eksperyment?

Na początku stycznia Donald Trump wezwał firmy obsługujące karty kredytowe do czasowego obniżenia oprocentowania do poziomu 10 procent. Instytucje finansowe otrzymały czas do 20 stycznia, aby dostosować się do tego oczekiwania. Propozycja ma obowiązywać przez rok, a jej deklarowanym celem jest ograniczenie lawinowo rosnącego zadłużenia Amerykanów.

Według najnowszych danych całkowite zadłużenie z tytułu kart kredytowych osiągnęło w trzecim kwartale 2025 roku rekordowy poziom 1,23 biliona dolarów. Wysokie stopy procentowe sprawiają, że nawet niewielkie salda bardzo szybko zamieniają się w trudne do spłacenia zobowiązania.

Bez ustawy, bez kar – ale z presją

Choć zapowiedź prezydenta przyciągnęła uwagę opinii publicznej, szczegóły inicjatywy wciąż pozostają niejasne. Administracja nie przedstawiła dotąd żadnych mechanizmów prawnych ani sankcji wobec firm, które nie zdecydują się na obniżenie oprocentowania.

Rzeczniczka Biały Dom Karoline Leavitt przyznała, że prezydent „oczekuje” zastosowania się do jego apelu, podkreślając, że jest to wyraźne żądanie, choć bez formalnych kar zapisanych w przepisach. Innymi słowy – to nacisk polityczny, a nie obowiązek wynikający z ustawy.

Administracja chętnie powołuje się przy tym na analizy wskazujące, że przy limicie 10 procent Amerykanie mogliby zaoszczędzić nawet 100 miliardów dolarów rocznie na samych odsetkach. Według autorów tych wyliczeń sektor kart kredytowych poniósłby straty, ale nadal pozostałby dochodowy – kosztem ograniczenia programów nagród, punktów lojalnościowych czy cashbacków.

Banki ostrzegają przed skutkami ubocznymi

Przedstawiciele branży finansowej oraz część ekspertów podchodzą do propozycji z dużą rezerwą. Ich zdaniem narzucony limit może doprowadzić do niezamierzonych konsekwencji: wzrostu opłat dodatkowych, zmniejszenia dostępności kart dla osób o niższej zdolności kredytowej czy eliminacji mniej opłacalnych klientów z rynku.

Sceptycy przypominają, że podobne pomysły wielokrotnie pojawiały się w Kongresie – zarówno po stronie demokratów, jak i republikanów – jednak nigdy nie zyskały wystarczającego poparcia. Kierownictwo Partii Republikańskiej w Izbie Reprezentantów i Senacie przez lata sprzeciwiało się ustawowemu ograniczaniu oprocentowania, uznając je za ingerencję w wolny rynek.

Kto najbardziej korzysta z kart kredytowych?

Skala zadłużenia nie jest równomierna. Z danych opublikowanych przez Bankrate wynika, że największe problemy ze spłatą kart mają gospodarstwa domowe o najniższych dochodach.

Ponad połowa osób zarabiających mniej niż 50 tysięcy dolarów rocznie regularnie przenosi saldo zadłużenia z miesiąca na miesiąc. Dla porównania, wśród gospodarstw domowych z dochodami powyżej 100 tysięcy dolarów robi to około 36 procent posiadaczy kart.

Co istotne, zadłużenie rzadko wynika z wydatków uznawanych za luksusowe. Najczęściej są to koszty nagłe i trudne do uniknięcia – rachunki medyczne, awarie samochodów czy inne nieprzewidziane wydatki. Dopiero na dalszych miejscach pojawiają się codzienne koszty życia, takie jak żywność, opłaty za media czy opieka nad dziećmi.

Jak zauważa Ted Rossman z Bankrate, wysoka inflacja i drogi kredyt coraz mocniej obciążają domowe budżety. Jego zdaniem problem narastał latami, a obecne warunki tylko go uwidoczniły.

Czy limit 10 proc. faktycznie pomoże?

Profesor finansów Loyola University Chicago, Abol Jalilvand, podkreśla, że przy tak ogromnej skali zadłużenia nawet niewielkie obniżki oprocentowania mogą przynieść realne oszczędności. Zaznacza jednak, że skuteczność takiego rozwiązania zależy od jasnych zasad i konsekwentnego nadzoru.

Z kolei Horacio Mendez z Woodstock Institute ostrzega, że bez twardych regulacji banki mogą próbować odzyskać utracone przychody innymi drogami. W praktyce może to oznaczać obniżanie limitów kart, zamykanie kont czy wypychanie najbardziej zadłużonych klientów w stronę droższych produktów finansowych – w tym pożyczek krótkoterminowych typu „payday”.

Między ulgą a ryzykiem

Propozycja ograniczenia oprocentowania kart kredytowych do 10 procent trafia w realny problem milionów Amerykanów. Jednocześnie brak jasnych mechanizmów egzekwowania rodzi pytania o jej trwałość i skuteczność.

Dla jednych to długo oczekiwana ulga w czasach wysokich kosztów życia. Dla innych – polityczny gest, który bez solidnych regulacji może przynieść więcej zamieszania niż realnej pomocy. Ostatecznie to sposób wdrożenia, a nie sama zapowiedź, zdecyduje o tym, czy inicjatywa przełoży się na realne zmniejszenie zadłużenia amerykańskich gospodarstw domowych.

Kategoria: Wiadomości

Data publikacji: 2026-02-11

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.