PLUS

Absurdy systemu zdrowia

Absurdy systemu zdrowia

Mimo że procedura i jakość sprzętu pozostają takie same, różnice w cenach bywają wielokrotne. W USA coraz głośniej mówi się o absurdach systemu ubezpieczeń zdrowotnych.

Absurdy amerykańskiego systemu zdrowia

Badanie rezonansem magnetycznym w Stanach Zjednoczonych potrafi kosztować kilkaset dolarów albo kilka tysięcy – wszystko zależy od miejsca i sposobu rozliczenia. W jednym niezależnym centrum diagnostycznym pacjent zapłaci 300–400 dolarów, podczas gdy szpital oddalony o kilka przecznic wystawi rachunek na 2 000 lub nawet 2 500 dolarów. Mimo że procedura i jakość sprzętu pozostają takie same, różnice w cenach bywają wielokrotne. W USA coraz głośniej mówi się o absurdach systemu ubezpieczeń zdrowotnych.

Ten temat ponownie wywołał burzliwą dyskusję publiczną po wpisie, który w mediach społecznościowych opublikował Mark Cuban – przedsiębiorca, znany m.in. z programu Shark Tank, współtwórca platformy lekowej Cost Plus Drugs oraz właściciel drużyny Dallas Mavericks. Cuban zapytał wprost, dlaczego firmy ubezpieczeniowe refundują badania po zawyżonych stawkach, skoro te same usługi są dostępne znacznie taniej w prywatnych ośrodkach.

Głos pacjentów: ubezpieczenie nie zawsze się opłaca

Pod jego wpisem szybko pojawiły się setki, a później tysiące komentarzy. Amerykanie opisywali sytuacje, w których korzystanie z ubezpieczenia oznaczało wyższy rachunek niż zapłata gotówką. Jedna z relacji dotyczyła rezonansu wycenionego na ponad 1 500 dolarów przy użyciu polisy, podczas gdy prywatna placówka wykonała to samo badanie za niecałe 300 dolarów. Inni wspominali o ofertach przekraczających 3 000 dolarów, przy jednoczesnej możliwości wykonania badania za ułamek tej kwoty bez pośredników.

Podobne przypadki nie są wyjątkiem. Dane opublikowane w 2024 roku przez Health Affairs wskazują, że ceny identycznych badań obrazowych w obrębie jednego miasta mogą różnić się nawet dziesięciokrotnie. Z kolei analiza Johns Hopkins University wykazała, że pacjenci płacący bezpośrednio w niezależnych centrach diagnostycznych często oszczędzają od 40 do 80 procent w porównaniu z kosztami wynikającymi z rozliczeń szpitalnych.

Dlaczego drożej znaczy „lepiej” – przynajmniej na papierze

Choć firmy ubezpieczeniowe teoretycznie powinny dążyć do obniżania kosztów, w praktyce często akceptują wysokie stawki narzucane przez duże sieci szpitalne. Te ostatnie dysponują silną pozycją negocjacyjną i są kluczowe dla funkcjonowania sieci ubezpieczeniowych, co pozwala im dyktować warunki.

Dodatkowym problemem jest skomplikowany system rozliczeń – pełen rabatów, dopłat i indywidualnie negocjowanych umów – który sprawia, że rzeczywiste koszty pozostają

nieczytelne zarówno dla pacjentów, jak i dla pracodawców finansujących ubezpieczenia. Jak podkreślają eksperci, system premiuje pośredników, a nie efektywność czy realne oszczędności.

Ukryty koszt dla wszystkich

Nawet jeśli pacjent nie widzi pełnej kwoty na rachunku, ostatecznie i tak za nią płaci – w składkach i dopłatach. Według danych Kaiser Family Foundation, średni koszt rodzinnego ubezpieczenia zdrowotnego oferowanego przez pracodawcę przekroczył w 2024 roku 24 tysiące dolarów rocznie i nadal rośnie. Równolegle zwiększają się udziały własne, które pacjenci muszą pokryć z własnej kieszeni, zanim ubezpieczenie zacznie działać.

Specjaliści zajmujący się polityką zdrowotną zwracają uwagę, że Amerykanie wydają na opiekę zdrowotną wielokrotnie więcej niż mieszkańcy innych krajów rozwiniętych, nie otrzymując w zamian lepszej jakości czy krótszego czasu oczekiwania. Problemem nie jest brak technologii, lecz ceny i brak przejrzystości.

Szukanie alternatyw i presja na zmiany

W ostatnich latach pojawiły się próby uporządkowania rynku. Federalne przepisy zobowiązały szpitale do publikowania stawek negocjowanych z ubezpieczycielami, choć egzekwowanie tych zasad nadal pozostawia wiele do życzenia. Jednocześnie rośnie popularność platform umożliwiających porównywanie cen i rezerwowanie badań po z góry ustalonych kwotach.

Coraz więcej firm testuje też inne modele – od bezpośrednich umów z placówkami medycznymi po własne przychodnie dla pracowników, oferujące podstawową opiekę bez wysokich dopłat.

Codzienność zamiast teorii

Choć w Kongresie trwają dyskusje o reformach i ograniczeniu roli pośredników, realne zmiany postępują wolno. W efekcie wielu Amerykanów samodzielnie porównuje ceny, decyduje się na płatność gotówką lub odkłada leczenie. Według badania Gallup, w 2024 roku niemal czterech na dziesięciu dorosłych przyznało, że z powodów finansowych przełożyło potrzebną opiekę medyczną.

Dla milionów osób pytanie o rezonans za kilkaset czy kilka tysięcy dolarów nie jest abstrakcyjną debatą o systemie. To codzienna decyzja, w której najdroższa opcja wcale nie musi oznaczać najlepszej.

Kategoria: Wiadomości

Data publikacji: 2026-02-09

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.