PLUS

Podniebne ogrody Nowego Jorku

Podniebne ogrody Nowego Jorku

Na nowojorskich dachach dojrzewają pomidory, ogórki i pory, a podniebne uprawy warzyw to najnowsza moda, która dotąd stanowiła zaprzeczenie wszystkiego, co można określić słowem „rolnictwo".

Podniebne ogrody Nowego Jorku

 

Jeśli myślisz, że mieszkanie w mieście to dobra wymówka, żeby nie jeść warzyw z własnej grządki, jesteś w błędzie. Dla chcącego nic trudnego! Na nowojorskich dachach dojrzewają pomidory, ogórki i pory, a podniebne uprawy warzyw to najnowsza moda, która dotąd stanowiła zaprzeczenie wszystkiego, co można określić słowem „rolnictwo".

 

Jeszcze w latach 60. Lisa Douglas, bywalczyni nowojorskich salonów grana przez Evę Gabor w serialu komediowym „Green Acres”, musiała zrezygnować ze swojego „widoku z apartamentu na poddaszu”, by spełnić pragnienie męża, któremu marzyło się życie na farmie. Dziś tak dramatycznych wyborów dokonywać nie trzeba, bo można już mieć i jedno, i drugie. Nowy Jork zmienia się w miasto rolnicze. Chociaż ostatnie rodzinne gospodarstwo leżące w granicach metropolii zamknięto niemal dziesięć lat temu, w Brooklynie rośnie bazylia i kapusta, a w Queens pomidory, pory i ogórki. Południowy Bronx z kolei ubiega się o miano stolicy miejskiego rolnictwa komercyjnego. Tamtejsze władze oczekują ofert na największą farmę dachową w Stanach Zjednoczonych, a może też na świecie.

Rolnik z dachu

Korzystając ze wzrostu zainteresowania lokalnymi uprawami, nowojorskie farmy sprzedają zieleninę i warzywa – w skrzynkach - mieszkańcom, a w kontenerach sieciom supermarketów takim jak Whole Foods. Główna różnica między dzisiejszymi a dawnymi gospodarstwami to ich umiejscowienie: zarówno ziemne, jak też bezglebowe uprawy zajmują być może ostatni niewykorzystany skrawek przestrzeni Nowego Jorku - dachy budynków. Jeśli chodzi o komercyjne rolnictwo dachowe, Nowy Jork w tej chwili nie ma sobie równych.

Dla władz miasta rozwój rolnictwa komercyjnego niesie ze sobą dodatkowe korzyści. Farmy dachowe mogą przechwytywać miliony litrów wody deszczowej, odciążając system kanalizacji. Uprawianie warzyw w granicach miasta wiąże się ponadto ze spadkiem liczby ciężarówek na lokalnych drogach i ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych.

Drobni ogrodnicy od wielu lat pielęgnują swoje grządki, ale dopiero w ostatnich latach dołączyli do nich hodowcy komercyjni, którzy weszli na miejskie grunty. Pierwsza inwestycja firmy Gotham Greens znalazła się właśnie w Greenpoincie - była to szklarnia na dachu, zaprojektowana jako demonstracyjna farma miejskiego rolnictwa. To jedno z pierwszych takich przedsięwzięć komercyjnych w Stanach Zjednoczonych, które pokazało, że można efektywnie uprawiać żywność tuż w sercu dużego miasta.

Inne przedsiębiorstwo, Brooklyn Grange, prowadzi trzy farmy dachowe w Brooklyn i Queens o łącznej powierzchni ok. 5,6 akra (około 140 000 ft²) – to jeden z największych tego typu projektów na świecie. Istniejąca farma zatrudnia 30 osób. Na Queensie rośnie kapusta chińska, bazylia i sałata dębowa, a w rejonie Brooklyn Navy Yard na ponad stu grządkach rosną patisony, dymka i pomidory. Produkty te trafiają do detalistów takich jak Whole Foods czy FreshDirect.

To praktyczne połączenie biznesu, ekologii i edukacji, które od ponad dekady przekształca nieużywane dachy w produktywne farmy.

Bez jeleni, bez gryzoni

Dyrektor Brooklyn Grange Ben Flanner zwraca uwagę na dwie dobre strony upraw dachowych: dużo słońca i brak szkodników. – Nie mamy tu jeleni, lisów ani gryzoni -zauważa Flanner. Jedynym wyzwaniem jest wiatr, który hula między budynkami, zagrażając delikatnym roślinom. – Musimy być sprytni i szukać rozwiązań, które ograniczą ilość wiatru oddziałującego na uprawy. Pomagamy sobie palikami i kratkami - wyjaśnia szef Brooklyn Grange.

 

Model „farmy przy sklepie”

BrightFarms projektuje, finansuje i prowadzi szklarnie hydroponiczne w pobliżu dużych centrów konsumenckich oraz sieci detalicznych. Zamiast rosnąć w tradycyjnym polu, rośliny BrightFarms są hodowane hydroponicznie – bez gleby, w kontrolowanym środowisku szklarniowym. Pomysł polega na tym, aby już tam, gdzie żywność jest sprzedawana, była uprawiana lokalnie, a nie dopiero przewożona tysiące kilometrów z dużych farm oddalonych na Zachodnim Wybrzeżu czy środkowych Stanach.

Pierwotna koncepcja firmy zakładała nawet budowę szklarni na dachach supermarketów, gdzie warzywa mogłyby rosnąć tuż nad miejscem sprzedaży – dzięki temu eliminowane byłyby koszty i czas transportu oraz poprawiana świeżość produktów.

Chociaż nie wszystkie projekty typu „szklarnia na dachu supermarketu” zostały zrealizowane w takiej formie, model „farmy blisko sklepu” stanowi przykład nowoczesnego, zrównoważonego rolnictwa miejskiego, które ma na celu skrócenie łańcucha dostaw i zmniejszenie śladu węglowego transportu żywności.

Podniebna preria

Władze metropolii nawet zmieniły przepisy w taki sposób, by wspomóc rozwój miejskich terenów zielonych, w tym farm dachowych. Zgodnie z nowymi uregulowaniami szklarnie na

budynkach niemieszkalnych nie podlegają szczególnym ograniczeniom. Konstrukcje takie nie mogą jednak być wyższe niż 7,62 m i muszą znajdować się w odległości przynajmniej 1,83 m od krawędzi dachu.

Puste dachy Nowego Jorku to potencjalnie istna preria. Jednak nie wszystkie nadają się pod uprawę. Dach musi być dostatecznie mocny, żeby wytrzymał ciężar elementów szklarni bądź nawiezionej ziemi. Ewentualne wzmocnienia konstrukcji mogą się okazać bardzo kosztowne. Istotny jest również dostęp - w niektórych budynkach nie ma wind ani schodów prowadzących na dach. Ponadto niektóre dachy są zbyt zacienione przez sąsiednie budynki. Pozostaje też problem drażliwych sąsiadów, którym może przeszkadzać zwiększony ruch i hałas.

Kategoria: Ciekawostki

Data publikacji: 2026-02-02

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.