PLUS

Baner

Bohaterowi grozi więzienie?

Bohaterowi grozi więzienie?

Amerykańska lewica i sympatyzujące z nią media ostro promowały gubernatora Nowego Jorku Andrew Cuomo jako wzór tego, jak polityk powinien walczyć z pandemią. Teraz coraz częściej mówi się, że trafi za nią do więzienia.

25 marca Cuomo wydał dyrektywę zgodnie z którą domy opieki musiały przyjmować z powrotem swoich pensjonariuszy nawet, jeśli podczas pobytu w szpitalu zdiagnozowano u nich COVID-19. Sprawiło to, że chore osoby trafiały do placówek, które kompletnie nie były przygotowane na ich przyjęcie. Efektem było to, że w Nowym Jorku w takich placówkach odnotowano aż ok. 8700 zgonów. Cuomo szybko i po cichu wycofał się z tej dyrektywy.

Sprawa od początku budziła duże emocje. Mówiło się też, że oficjalne statystyki nie oddają prawdy. Pomimo tego lewica promowała go jako bohatera walki z pandemią. Szczególnie aktywna była w tym telewizja CNN, gdzie jedną z gwiazd jest jego brat Chris. Cuomo przeciwstawiano Trumpowi jako przykład tego jak polityk powinien radzić sobie z kryzysową sytuacją. Politycy lewicy powszechnie się nim zachwycali, był też zapraszany do Białego Domu.

Sytuacja zmieniła się, kiedy sprawie tych zgonów przyjrzała się lewicowa prokurator generalna Nowego Jorku. Jej śledztwo pokazało, że liczba raportowanych zgonów w domach opieki faktycznie jest zbyt niska. Kiedy opublikowała swój raport stanowy Departament Zdrowia przyznał, że do oficjalnej statystyki wliczano wyłącznie zgony które nastąpiły w samych placówkach. Jeżeli chory został przed śmiercią przewieziony do szpitala i tam zmarł, to lądował w statystyce ogólnej. Po doliczeniu tych ofiar liczba zgonów w domach opieko wzrosła aż do 15 tysięcy.

Ostatni cios zadał Cuomo dziennik New York Post. Jeszcze w czasach Trumpa Departament Sprawiedliwości zainteresował się podejrzanie wysoką liczbą zgonów w domach opieki w niektórych stanach, w tym NY. NYP zdobył nagranie na którym jego sekretarz Melissa DeRosa mówi stanowym Demokratom, że manipulowali statystykami i wstrzymywali ich publikację bo bali się, że zostanie to wykorzystanie przeciwko nim przez śledczych. To wyznanie oburzyło wielu Demokratów. Nie spodobało im się to, że bronili Cuomo przed atakami prawicy nie wiedząc o tym, co teraz może uderzyć w nich politycznie.

Coraz więcej wskazuje jednak, że afera wokół zgonów w domach opieki skończy się dla Cuomo nie tylko kłopotami politycznymi czy potencjalnym impeachmentem. Coraz więcej ekspertów uważa, że swoim działaniem Cuomo i jego ludzie złamali prawo. W felietonie dla Wall Street Journal John B. Daukas, były p.o. prokuratora generalnego w wydziale praw obywatelskich Departamentu Stanu stwierdził, że jeśli słowa DeRosy są prawdziwe – a to potwierdziło już kilku polityków biorących udział w tym spotkaniu – to sprawa kryminalna jest w zasadzie przesądzona. Zauważył, że administracja Cuomo nie tylko kłamała rządowi federalnemu ale również próbowała przeszkodzić w śledztwie.

Daukas zauważył, że nawet jeśli nie uda się udowodnić, że celowo fałszowali statystyki – ludzie Cuomo twierdzą, że po prostu zaszło nieporozumienie wywołane niejasnymi instrukcjami z Waszyngtonu – to sam fakt, że opóźniali ich wysłanie wystarczy do skazania. Podobnego zdania jest analityk prawny Gregg Jarrett. Uważa, że same słowa DeRosy to wystarczający powód do tego, żeby sprawą zainteresowali się śledczy.

Pytaniem pozostaje to, czy Departament Stanu Bidena odważy się na rozpoczęcie śledztwa przeciwko jednemu z czołowych Demokratów. DeRosa na tym spotkaniu stwierdziła, że po jego zwycięstwie im to nie grozi. Nikt jednak wtedy nie przypuszczał, że zrobi się z tego aż taka afera. Dzisiaj rozpoczynają się w Senacie przesłuchania Mericka Garlanda, kandydata na nowego prokuratora generalnego i wielu Republikanów już zdążyło zapowiedzieć, że postawią mu pytania o tą sprawę.

Kategoria: Wiadomości > USA

Data publikacji: 2021-02-25

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.