PLUS

Baner

Facebookowe Polaków rozmowy

Facebookowe Polaków rozmowy

Dzisiejsza emigracja różni się od tej sprzed dziesięciu lat. Błyskawiczny rozwój technologii i internetu, łatwy dostęp do smartfonów, tanie połączenia i rozmowy video znacznie ułatwiają kontakty z rodziną..

Zwyczajny wieczór

Siódma wieczorem, Anka właśnie wróciła z pracy, mieszka z mężem w Yonkers. W domu ma Wi-Fi, sprawdza co ciekawego dzieje się na polskich grupach na Facebooku – pokój jednoosobowy, papierosy z dowozem, może trochę się pośmiejemy?

Polki nowojorki, grupa, na której jest prawie 4 tysięcy użytkowników, znowu szaleją. Jedna z nich wrzuciła na grupę zdjęcie lisa stojącego na dywanie w salonie i pyta czy ktoś nie zgubił psa rasy Collie w okolicach Maspethu. Piesek jest podobno bardzo głodny i brudny, czeka z utęsknieniem na właściciela.

Dyskusja się rozkręca pomiędzy tymi z absurdalnym poczuciem humoru, a tymi z żadnym. Część uświadamia resztę, że to jest przecież lis, pozostałe dziewczyny prześcigają się w wymienianiu ras psów. Rano Anka znajdzie post z informacją od autorki zdjęcia, że nikt nie miał racji, bo weterynarz kazał zwierzę wykąpać i okazało się, że to kot.

W grupie raźniej

Polskie grupy działające w mediach społecznościowych na emigracji nie są jednolite. Jedni szukają tam rozrywki, inni traktują to jak skarbnicę wiedzy, a jeszcze inni wchodzą tam, by zawierać znajomości. Czym są dla naszych rodaków? Co sprawia, że chcą tam być, jednoczyć się, gadać, nawiązywać znajomości? Czy zmieniły czyjeś życie? Czy przyjaźnie stamtąd przeniosły się do tak zwanego realu?

Postaramy się odpowiedzieć na te pytania. Udało nam się nie tylko porozmawiać z paroma aktywnymi uczestnikami, ale również prześledzić wiele wątków w bardzo różnych tematycznie grupach. Postaramy się stworzyć zarys charakterystyki poszczególnych grup i poznać opinie Polaków na ich temat.

Mama mamie pomocą na emigracji

Aktywną i sympatyczną grupą jest Polskie mamy w NJ. Członkinie tej grupy piszą o sobie, co na obiad robią, umawiają się do parku z dziećmi, organizują tzw. „play dates”. Wiem, że dużo przyjaźni powstało dzięki tej grupie – opowiada jedna z członkiń grupy.

Administratorka pilnuje porządku zgodnie z ustalonym regulaminem. Zasady są tu pilnie przestrzegane.

Popularność strony jest duża, szczególnie z powodu braku rodziców, dziadków czy rodzeństwa tu na miejscu. Wiele z dziewczyn po urodzeniu dziecka nie mogło za każdym razem dzwonić do swojej mamy po poradę, bo przecież one pracują. Koleżanki miały już dzieci o kilka miesięcy starsze i mogły zawsze pomóc. Kobiety chętnie dzielą się swoimi opowiadaniami, jak poznały tu przyjaciółki, jak ich dzieci się razem bawią. Żartowały, że niektóre lubią się tak bardzo, że może w przyszłości skończy się to ślubem. Widać, że jest to zwarta, pomocna, wirtualna społeczność.

Szukam domu, transportu do przeprowadzki, sprzedam

Grupy to miejsca, gdzie bardzo szybko można załatwić podstawowe sprawy. O odpowiedź jest tu łatwo, dlatego cierpliwość i nieustępliwość popłaca.

- Przyjechałam z mężem pod koniec stycznia. Mieliśmy ogólną wiedzę na temat panujących tu zwyczajów. Mąż miał już pracę. Nie sądziliśmy, że będzie aż taki problem z wynajmem domu lub mieszkania. Mamy dwa małe psy, które tu z nami przyjechały. Mąż pracował, ja siedziałam na Facebooku i szukałam domu, potem chociaż pokoju. Początkowo miałam podły nastrój i złe doświadczenia. Bardzo irytowało mnie, że ludzie nie potrafią poprawnie sformułować wiadomości. Dla mnie nie do pomyślenia jest, żeby komuś obcemu odpisywać tylko tak lub nie, bez zaczynania od „dzień dobry”. Bardzo szybko, za pośrednictwem paru lokalnych grup z nieruchomościami, uzyskałam informację o możliwości wynajęcia mieszkania typu studio i jednego pokoju, który z mężem oglądaliśmy. Byliśmy zdesperowani i musieliśmy szybko gdzieś zamieszkać. Bardzo się wtedy denerwowałam. Jedno miejsce okazało się klitką w ogrodzie, z materacem opartym o ścianę… Przypominało mieszkania z filmu „Trainspotting”, można tam chyba było tylko leżeć na podłodze i brać narkotyki albo powiesić się na pasku od spodni. Taki był tam klimat. Po spotkaniu, wynajmujący bardzo naciskał na nas, chociaż jeszcze podczas pierwszej rozmowy powiedziałam, że odpowiem mu następnego dnia. W końcu, po kilku wiadomościach od niego, napisała, że pokój jest bardzo depresyjny i jeżeli nic innego nie znajdziemy, to na pewno, tak jak obiecałam, odpowiem mu następnego dnia wieczorem. Następnego dnia koło południa, pan z triumfem poinformował mnie, że pokój jest już wynajęty. Odebrałam to jako złośliwość, jednak odpisałam mu, że serdecznie mu gratuluję, że tak szybko się udało. Więcej się nie odezwał.

Tego samego dnia jednak sytuacja diametralnie się zmieniła. Bardzo dużo czasu spędzałam na grupach, odświeżałam je non stop i pojawiła się informacja od prywatnego landlorda o domu w Kearny, który zwalniała wracająca do Polski para. Chyba byłam jedną z pierwszych, która się do nich odezwała i moim pierwszym pytaniem było – czy można tam mieszkać z psami? Odpowiedź była pozytywna, umówiłam się na oglądanie domu jeszcze tego samego wieczoru. Szybko podjęliśmy decyzję. Teraz mieszkamy w tym domu, a z jego poprzednimi mieszkańcami mamy nadal kontakt. Bardzo nam wtedy pomogli, chociaż byli to zupełnie obcy ludzie. Z perspektywy czasu uważam, że mieliśmy dużo szczęścia – podkreśla.

Moje intensywne korzystanie z grup trwało około miesiąca. Miałam zarówno negatywne, jak i pozytywne doświadczenia. Uważam, że warto z nich korzystać, a nawet czasem mogą okazać się bardzo pomocne. Trzeba jednak być przygotowanym na to, że ludzie mają różne intencje i można spotkać się tam zarówno z przykrością, jak i z miłym podejściem.

Staram się unikać ludzi, którzy już swoim słownictwem w komentarzach odznaczają się wyjątkowym brakiem szacunku do innych. Zaglądam jednak na grupę, patrzę, co ludzie sprzedają lub jakie oferty pracy się pojawiają. Dobrze, że są takie miejsca – powiedziała nam Marta M.

Gosia Z. natomiast opowiada – Pierwszy raz styczność z grupą polonijną miałam, gdy poszukiwałam kogoś do pomocy przy przeprowadzce. Bardzo dużo osób mi wtedy odpisało, podając numer do różnych przewoźników. Niestety wszyscy byli wtedy zajęci, ale jak to poczta pantoflowa działa, jeden z chłopaków na grupie przesłał mi numer do swojego kolegi, który też na tej grupie był, ale się zbytnio nie udzielał. Nie tylko pomógł mi w przeprowadzce, ale też przypadek sprawił, że okazało się, że jest moim sąsiadem.

Od tamtej pory zawsze mogę liczyć na jego wsparcie – opowiada Gosia Z.

Seks, kłamstwa i rozbierane zdjęcia na Messengerze

Ciekawe zjawisko stanowi grupa o nazwie Portal randkowy w USA. Obok zdjęć atrakcyjnych dziewczyn i przystojnych chłopaków, którzy mają tu w zwyczaju życzyć miłego dzionka, nocki i pozdrawiać z różnych stron USA, rozgrywają się tutaj swoiste miłosne dramaty ze zdradą w tle. Mieliśmy okazję obserwować niecodzienny wątek kłótni pomiędzy panią, jak sugerowała, nagabywaną oraz panem natrętem. Ostrzegała przed nim innych użytkowników, a na dowód swoich zarzutów wrzucała w komentarzach jego półnagie fotografie, które wysyłał do niej w prywatnych wiadomościach. Cała sytuacja przyjęła nieoczekiwany i niekorzystny obrót dla pokrzywdzonej. Wielu użytkowników zarzuciło jej, że nie może, jak sama twierdzi, być szczęśliwą mężatką, skoro prowadziła tak długą konwersację z przypadkowym mężczyzną. Wątek został skasowany i chyba nigdy nie dowiemy się prawdy.

W grupie jak w życiu

Okazuje się, że niezwykle trudno jest jednoznacznie scharakteryzować aktywnych uczestników grup emigracyjnych w mediach społecznościowych. Większość z nich to osoby zaangażowane, sympatyczne i pomocne. Inne – złośliwe, zaczepne, kłótliwe, dla których internet jest miejscem na wylanie frustracji. Jak powiedział nam jeden z rozmówców, który w USA jest od końca lat 90., w grupach jak w życiu, ludzie kłamią, ale można też znaleźć współpracownika czy partnerkę. Ludzie pozują jak wszędzie, ale internet często daje im pozory bezkarności i wzmacnia odwagę. Warto yu być, ale trzeba uważać!

Kategoria: Ciekawostki

Data publikacji: 2020-09-10

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.