PLUS

Baner

Arthur Avenue – Mała Italia, która wciąż żyje naprawdę

Arthur Avenue – Mała Italia, która wciąż żyje naprawdę

W samym sercu Bronxu znajduje się jedno z najbardziej autentycznych, rodzinnych i pełnych smaku miejsc w całym Nowym Jorku

Arthur Avenue to nie tylko „włoska ulica”. To żywa historia imigracji, zapach świeżego pieczywa, dojrzewających serów, porannej kawy i głośnych rozmów przy straganach. To miejsce, gdzie tradycja nie jest dekoracją – ona tu wciąż codziennie pracuje za ladą.

Jeżeli szukacie pomysłu na weekendową wycieczkę, podczas której można poczuć atmosferę dawnych włoskich dzielnic Nowego Jorku, zjeść doskonały makaron, kupić świeżą mozzarellę i wrócić do domu z torbą pełną włoskich przysmaków, Arthur Avenue w Bronksie zdecydowanie powinna znaleźć się na waszej liście.

Krótka historia wielkiej ulicy

Pod koniec XIX i na początku XX wieku do Nowego Jorku przybyły tysiące Włochów, głównie z regionów Abruzji, Kalabrii, Neapolu i Sycylii. Wielu z nich osiedliło się w Bronksie, w okolicach East 187th Street, tworząc własną społeczność, sklepy, piekarnie, restauracje i rodzinne biznesy.

Arthur Avenue – nazwana na cześć prezydenta Chestera A. Arthura – szybko stała się centrum włoskiego życia w tej części miasta.

Podczas gdy Manhattan miał swoją słynną Little Italy, Bronx miał Arthur Avenue – bardziej rodzinną, mniej turystyczną i znacznie silniej związaną z codziennym życiem lokalnej społeczności. I właśnie to jest jej największym urokiem.

Tutaj wiele sklepów nadal należy do rodzin prowadzących je od kilku pokoleń. Receptury przechodzą z ojca na syna, sprzedawcy znają swoich stałych klientów, a za ladą można usłyszeć zarówno angielski, jak i włoski.

Arthur Avenue Retail Market – serce dzielnicy

Jednym z pierwszych miejsc, do których warto zajrzeć, jest Arthur Avenue Retail Market przy 2344 Arthur Avenue.

Kryty targ działa od 1940 roku i jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów dzielnicy. Pod jednym dachem znajdują się stoiska i niewielkie rodzinne biznesy oferujące mięso, sery, wędliny, pieczywo, świeże produkty i gotowe włoskie specjały.

To dobre miejsce, żeby rozpocząć spacer po okolicy – szczególnie jeśli przyjeżdżamy tu głodni.

Właśnie tutaj znajduje się również Mike’s Deli, znane z ogromnego wyboru włoskich wędlin, serów i kanapek. Warto zatrzymać się przy ladzie i po prostu obserwować pracę sprzedawców. Krojenie prosciutto, przygotowywanie kanapek i rozmowy z klientami są częścią atmosfery tego miejsca.

Mozzarella, którą robi się na oczach klientów

Arthur Avenue słynie przede wszystkim z małych specjalistycznych sklepów spożywczych.

Jednym z symboli dzielnicy jest świeża mozzarella. W wielu miejscach nie przyjeżdża ona tutaj zapakowana z fabryki – powstaje na miejscu. Jednym z najbardziej znanych adresów jest Casa Della Mozzarella przy 604 East 187th Street. Świeża, delikatna, jeszcze ciepła mozzarella jest zupełnie innym produktem niż ta, którą znamy z supermarketów. Warto kupić kulkę lub dwie na wynos – choć istnieje spore prawdopodobieństwo, że jedna z nich nie dotrze do domu.

Do tego prosciutto, kawałek dobrego chleba, oliwa i właściwie niczego więcej nie potrzeba.

Makaron robiony tak jak dawniej

Kolejnym miejscem związanym z historią dzielnicy jest Borgatti’s Ravioli & Egg Noodles.

Rodzinny biznes działa na East 187th Street od 1935 roku. Specjalnością są świeże makarony – między innymi ravioli oraz charakterystyczne egg noodles.

W czasach, kiedy większość produktów powstaje przemysłowo, możliwość wejścia do niewielkiego sklepu, w którym makaron nadal przygotowywany jest według rodzinnej tradycji, jest jednym z powodów, dla których Arthur Avenue pozostaje wyjątkowa.

Zapach piekarni prowadzi przez całą dzielnicę

Na Arthur Avenue trudno przejść obojętnie obok piekarni. W witrynach zobaczymy bochenki włoskiego chleba, focaccię, pizza bianca, biscotti, cannoli, sfogliatelle oraz całe rzędy kolorowych ciastek.

Warto zajrzeć między innymi do Lombardi’s Bakery przy 2348 Arthur Avenue.

Najlepszy plan? Nie planować za dużo. Wejść do piekarni, która najbardziej nas zainteresuje, kupić kilka rzeczy na spróbowanie i kontynuować spacer.

Arthur Avenue najlepiej poznaje się właśnie w ten sposób – smak po smaku.

Słynny „żyrandol” z kiełbas

Jednym z najbardziej charakterystycznych widoków dzielnicy jest Calabria Pork Store.

Po wejściu do środka warto spojrzeć w górę. Pod sufitem wiszą setki suszonych kiełbas i salami, tworząc coś, co miejscowi żartobliwie nazywają „sausage chandelier” – kiełbasianym żyrandolem.

To jedno z tych miejsc, które wyglądają niemal dokładnie tak, jak mogły wyglądać kilkadziesiąt lat temu.

Ryby i owoce morza prosto z lodu

Włoska kuchnia to oczywiście nie tylko pizza, pasta i sery. W okolicy Arthur Avenue działają również tradycyjne sklepy rybne. Na lodzie leżą całe ryby, kalmary, ośmiornice, małże i krewetki. Nie jest to elegancki butik spożywczy zaprojektowany pod turystów. I właśnie dlatego warto tu zajrzeć.

Arthur Avenue pokazuje kuchnię jako część codziennego życia – zakupy, rozmowę ze sprzedawcą, wybieranie produktów i rodzinne gotowanie.

Gdzie zjeść?

Opcji jest naprawdę dużo.

Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc jest Dominick’s przy 2357 Arthur Avenue. To restauracja znana z rodzinnej, swobodnej atmosfery i dużych porcji klasycznych włoskich potraw. Warto pamiętać, że doświadczenie jest tutaj nieco inne niż w typowej nowojorskiej restauracji. Dominick’s słynie z prostoty i atmosfery starej szkoły – tutaj najważniejsze są jedzenie, stół i ludzie.

Inną możliwością jest Zero Otto Nove przy 2357 Arthur Avenue, szczególnie jeśli mamy ochotę na pizzę i kuchnię inspirowaną południem Włoch.

W okolicy znajduje się także wiele mniejszych restauracji, kawiarni i cukierni, dlatego zamiast wybierać jedno miejsce można urządzić sobie mały kulinarny maraton: przekąska tutaj, kawa kilka drzwi dalej, później cannoli i zakupy na kolację.

Największą atrakcją Arthur Avenue są ludzie. Rodziny, które od pokoleń prowadzą tutaj sklepy. Piekarze zaczynający pracę przed świtem. Sprzedawcy krojący prosciutto na grubość niemal przezroczystej kartki papieru. Klienci dyskutujący przy ladzie o tym, która mozzarella jest najlepsza.

To prawdziwy Nowy Jork z duszą. Bez sztucznego blasku, za to z pasją, ciężką pracą i miłością do dobrej kuchni przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

Dlatego podczas kolejnego wolnego weekendu zamiast kolejny raz jechać na Manhattan, ustawcie GPS na Bronx.

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2026-08-28

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.