Kierowcy Ubera i Lyft, którzy w latach 2014–2017 i 2015–2017 byli narażeni na nieuczciwe potrącenia wynagrodzenia, mają szansę na odszkodowanie.
W wyniku ugody zawartej przez prokurator generalną Letitię James obie firmy zgodziły się wypłacić łącznie 328 milionów dolarów.
Termin składania wniosków o udział w podziale tych środków mija 31 stycznia 2025 roku.
Kierowcy na minusie
Śledztwo ujawniło, że Uber i Lyft potrącały z wynagrodzenia kierowców środki, które powinny pokrywać osoby korzystające z ich usług.
Uber obciążył swoich pracowników wpłatami na Black Car Fund, podczas gdy Lyft stosował „opłatę administracyjną” w wysokości 11,4 proc.
Oprócz tego firmy nie zapewniały kierowcom podstawowych świadczeń, takich jak płatny urlop. W efekcie wielu kierowców musiało pracować znacznie dłużej, aby pokryć koszty życia i brak płatnych dni wolnych. Poza tym brak świadczeń sprawiał, że kierowcy często byli zmuszeni rezygnować z odpoczynku.
Jedni zapłacą 290, drudzy – 38 milionów dolarów
Na mocy zawartego porozumienia Uber wypłaci 290 milionów dolarów, a Lyft – 38 milionów dolarów. Pracownicy, którzy zostali poszkodowani, mogą składać wnioski o odszkodowanie na portalach rozliczeniowych obu firm.
Do 18 grudnia 2023 roku złożono już 88 tys. zgłoszeń, a ostateczny termin na zgłoszenie roszczeń przedłużono do końca stycznia 2025 roku. Szacuje się, że o odszkodowanie może ubiegać się ponad 100 tys. kierowców.
Ugoda korzystna dla pracowników
W ramach ugody Uber i Lyft zobowiązały się do wprowadzenia nowych zasad ochrony praw swoich pracowników, w tym ustalenia minimalnego wynagrodzenia za pracę, zapewnienia płatnego urlopu oraz udzielania przejrzystych informacji na temat warunków zatrudnienia i zarobków.
- Uber: potrącanie na Black Car Fund,
- Lyft: „opłata administracyjna” 11,4 proc.,
- Brak podstawowych świadczeń socjalnych.
Miłosz Magrzyk
źródło zdjęcia: Canva
Kategoria: Wiadomości
Data publikacji: 2025-01-14













