PLUS

Baner

Następstwa śnieżycy

Następstwa śnieżycy

Zima stulecia, która zaatakowała w ostatni weekend Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, dała się we znaki chyba wszystkim mieszkańcom.

"Śnieżny potwór", czy też "białe monstrum", jak nazwano potężną śnieżycę, która przeszła nad Wschodnim Wybrzeżem USA pozostawiła za sobą ponad 30 ofiar śmiertelnych oraz rekordowe opady. Mieszkańcy Wielkiego Jabłka od niedzieli rano staraa się odkopać swoje samochody. Najtrudniejsza sytuacja jest na Queensie, gdzie wiele bocznych małych ulic nadal jest nieprzejezdnych.

W metropolii nowojorskiej z ruchu wyłączone zostały wszystkie drogi, mosty, tunele, nie kursowały autobusy oraz wszystkie naziemne linie metra. Prawie 8000 lotów (w tym wszystkie na lotniskach nowojorskich) zostało odwołanych. Do godziny 7 rano w niedzielę obowiązywał całkowity zakaz poruszania się samochodami. Jednak mieszkańcy Nowego Jorku znaleźli sposób na w miarę normalne funkcjonowanie. Na ulicach miasta można było zobaczyć wielu narciarzy, dla których szusowanie po śniegu, to była jedyna forma transportu.

W Waszyngtonie do poniedziałku jak na razie uprzątnięto śnieg tylko z głównych ulic. Część pasów blokują zwały śniegu. Burmistrz stolicy Muriel Bowser zgłosiła publicznie zapotrzebowanie na 4 tysiące dodatkowych ochotników do pomocy w pracach porządkowych - poza 2 tysiącami, którzy się już zgłosili. Pokrywa śniegu przekroczyła w Waszyngtonie 45 centymetrów grubości. W stolicy USA dopiero dziś zacznie ponownie kursować metro. By zmniejszyć liczbę samochodów na drogach i ułatwić odśnieżanie wszystkie urzędy federalne i szkoły będą zamknięte w poniedziałek i wtorek. Policja ostrzega, że kierowcy którzy wyjada na drogi i utkną w śniegu dostaną mandaty w wysokości 750 dolarów. Karani mają być nawet piesi spacerujący po ulicach.

W Zachodniej Virginii miejscami spadł prawie metr śniegu. 

W stanach New Jersey i Delaware z powodu przyboru wód w Atlantyku wywołanego wichurą doszło do zalania nadmorskich terenów. Choć stan wód był miejscami wyższy niż w trakcie huraganu "Sandy" ponad trzy lata temu, to zdaniem władz ogólna sytuacja powodziowa była na szczęscie mniej dramatyczna niż wtedy. 

Śnieżyca spowodowała przerwanie dostaw prądu do około 150 tys. odbiorców w Karolinie Północnej i 90 tys. w New Jersey. W okolicy Waszyngtonu odciętych od prądu jest około 2 tysięcy gospodarstw.

W Nowym Jorku otwarto już lotniska, od rana działa komunikacja miejska, kursuje też metro. Otwarte zostały również nowojorskie tunele i mosty. Szkoły nowojorskie czynne są bez żadnych opoźnień, ku niezadowoleniu wielu rodziców i uczniów. Według danych National Weather Service w Parku Centralnym napadło ponad 68 cm śniegu. Na lotnisku Kennedy'ego zanotowano ponad 77 cm śniegu. Na Staten Island spadło prawie 80 cm śniegu. W stanie New Jersey śniegu także było bardzo dużo. Spadło go ponad 75 cm w mieście Whitehouse i 71 cm w Newark.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio ogłosił, że do 1 lutego zostaje wstrzymane naprzemienne parkowanie na ulicach miasta. Parkometry pozostają czynne. Prosił także nowojorczyków, by jeżeli nie muszą, to nie wyjeżdżali jeszcze na ulice, aby pozwolić służbom miejskim na odśnieżenie miejsc, gdzie wciąż zalega duża warstwa śniegu. Władze apelują także, by w najbliższych dniach mieszkańcy Wielkiego Jabłka pozostawili swoje auta na parkingach i skorzystali z transportu publicznego.

Burza śnieżna w Stanach Zjednoczonych była tak potężna, że widać ją było nawet z Kosmosu. Amerykańska agencja kosmiczna NASA opublikowała zdjęcia satelitarne, wykonane w nocy z 22 na 23 stycznia, na których widać było układy chmur związanych z burzą.

Najbardziej zaśnieżone są nadal ulice na Queensie. Według burmistrza właśnie ta dzielnica jest w chwili obecnej priorytetem służb miejskich. Skierowano tam dodatkowe odśnieżarki. Do walki ze śniegiem w mieście skierowano łącznie 1800 pługów i 580 solarek. 

Greenpoint jest już odśnieżony. Większość biznesów jest otwarta. Problem mają nadal mieszkańcy polskiej dzielnicy z odkopaniem samochodów na bocznych wąskich uliczkach.

Łącznie podczas śnieżycy zginęło co najmniej 30 osób. Część osób (jedna w Maryland i cztery w Nowym Jorku) zmarła na atak serca przy odśnieżaniu samochodów czy chodników. Burmistrz Bill de Blasio oraz gubernator Andrew Cuomo apelują, aby starsze osoby nie odśnieżały same, tylko zadzwoniły pod miejski numer 311 i poprosiły o bezpłatną pomoc w usuwaniu zwałów śniegu. W Wirginii dwóch ludzi padło ofiarą wychłodzenia. 

Piątkowo-sobotnia śnieżyca była drugą największą od 1869 roku, jaka nawiedziała Nowy Jork. Jednostajny opad śniegu wyższy był tylko w lutym 2006 roku. 

Mimo wszystko niektórzy korzystają z uroków zimy - wczoraj w centrum stolicy USA odbyła się wielka bitwa na śnieżki. A dzieci zjeżdżały na sankach ze wzgórza na Kapitolu. Furorę robi także panda Tian Tian, która na widok śniegu dosłownie oszalała z radości. Nagranie, na którym zwierzę bawi się w śniegu, obiegło media na całym świecie:

O tym, jak szybko przybywało śniegu na ulicach wielu miast Wschodniego Wybrzeża USA, może świadczyć poniższy film nagrany w Waszyngtonie. Autor nagrania przyspieszył je w taki sposób, aby w ciągu zaledwie minuty pokazać, jak zmienił się krajobraz po 13 godzinach nieprzerwanych opadów śniegu.

Trudna sytuacja utrzyma się jeszcze przez kilka dni. Synoptycy nie zapowiadają kolejnych opadów śniegu, ale zasypane ulice trzeba udrożnić. Według meteorologów od wtorku temperatura będzie dodatnia (nawet 6 st. C) i pojawią się opady deszczu. Deszcz, odwilż i zalegający śnieg mogą przyczynić się do powodzi.

Kategoria: Wiadomości > USA

Data publikacji: 2016-01-25

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.