PLUS

Baner

Wywiad z Kazimierzem Braunem

Wywiad z Kazimierzem Braunem

Ku duchowemu wymiarowi kultury. Kazimierz Braun w rozmowie z Tygodnikiem PLUS

Kazimierz Braun urodził się 29 czerwca 1936 roku w Mokrsku Dolnym, województwo kieleckie. Studiował polonistykę na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu (magisterium, 1958) i reżyserię w Akademii Teatralnej w Warszawie (magisterium sztuki, 1962). Doktoryzował się w dziedzinie nauk humanistycznych na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu (1971) i habilitował się w zakresie teatrologii na Uniwersytecie Wrocławskim (1975). Uzyskał również habilitację w Akademii Teatralnej w Warszawie w dziedzinie reżyserii (1988). Został mianowany profesorem w USA w 1989 roku, w Polsce w 1992 roku na podstawie uchwały Uniwersytetu Wrocławskego z 1984 roku, wówczas zablokowanej przez władze komunistyczne. W swej twórczości teatralnej badał procesy interakcji pomiędzy aktorami i widzami, wypracowując praktykę i teorię „nowego teatru poetyckiego”, a następnie „teatru wspólnoty”. Kazimierz Braun pracował jako reżyser w w teatrach Gdańska, Krakowa, Lublina, Łodzi, Tarnowa, Torunia i Warszawy. Był Dyrektorem Artystycznym Teatru im. Osterwy w Lublinie (1967-1974) oraz jego Dyrektorem Naczelnym (1971-1974). W latach 1975-1984 był Dyrektorem Naczelnym i Artystycznym Teatru Współczesnego we Wrocławiu, skąd został zwolniony w 1984 roku w trybie nagłym z powodu działalności opozycyjnej. Wykładał historię teatru i dramatu na Uniwersytecie Wrocławskim (1974-1985) i na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu (w 2002), oraz uczył aktorstwa i reżyserii w PWST w Krakowie i Wrocławiu (1978-1985); wykładał też na licznych uczelniach amerykańskich: m.in. New York University, City University of New York, University of California w Santa Cruz, University of Connecticut w Storrs, Notre Dame University w South Bend. Wygłaszał również wykłady i prowadził zajęcia z reżyserii m.in. na University of California w Berkley, Harvard University, Stanford University, DePaul Universtiy w Chicago, University of Pennsylvania w Filadelfii, University of Washington w Seattle, oraz we Francji, w Irlandii, Japonii, Kanadzie, Meksyku, Wielkiej Brytanii i in. Obecnie jest profesorem sztuki Teatru na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo, USA.

W latach 1961-2012 wyreżyserował ponad 150 przedstawień teatralnych i telewizyjnych, z tego kilkadziesiąt za granicą ─ w USA, Kanadzie, Irlandii, Niemczech i in., w tym cykle klasycznych, poetyckich sztuk Norwida ─ 14 realizacji, m.in. Pierścień wielkiej damy (Warszawa 1962), Za kulisami (TV Warszawa 1966, Teatr im. Słowackiego, Kraków 1971) i współczesnych, poetyckich tekstów Różewicza ─ 19 realizacji, m.in. Akt przerywany (Lublin, 1970), Stara kobieta wysiaduje (TV Wrocław 1976 i Dublin, Irlandia 1983), Przyrost naturalny (Wrocław 1979 i Chicago 1989), Odejście głodomora (Princeton 1986, Buffalo, 1987), Kartoteka rozrzucona (Buffalo, 2006). Reżyserował także sztuki Słowackiego, Wyspiańskiego, Brechta i Szekspira, w tym Romeo i Julia (1963), Wieczór trzech króli (1981, 1982), Henryk V (1987), Juliusz Cezar (1988), Król Lir (1989), Jak wam się podoba (1991) i Ryszard III (1999). Dwukrotnie zrealizował Dziady Mickiewicza (Wrocław, 1978, 1982). Do jego bardziej znanych przedstawień należały też: Anna Livia wg. Joyce'a (Wrocław 1977), Operetka Gombrowicza (Wrocław, 1977), Dżuma wg. Camusa (Wrocław 1983, Chicago 1988), Szewcy Witkiewicza (Los Angeles 1987), Bal manekinów Jasieńskiego (Buffalo 1997) i in. Reżyserował także swoje własne sztuki m.in. Dzieci Paderewskiego, dramat o Ignacym Paderewskim (Buffalo 2004), Cela ojca Maksymiliana, dramat o św. Maksymilianie Kolbe (Tarnów 2011), oraz cykl dramatów o wielkich Polkach-emigrantkach, zrealizowany w Toronto, w tym o Marii Skłodowskiej-Curie, Tamarze Łempickiej, Poli Negri, Hance Ordonównie.

Opublikował ponad 40 książek i ponad 500 artykułów, esejów i recenzji z dziedziny historii i teorii teatru oraz literatury, w językach polskim, angielskim, francuskim, włoskim, czeskim, rosyjskim i ukraińskim, w tym, m.in. Teatr wspólnoty (Kraków 1972), Nowy teatr na świecie (Warszawa 1975), Druga Reforma Teatru? (Wrocław 1979), Wielka Reforma Teatru w Europie (Wrocław 1984), Historia teatru polskiego w latach 1939-1989 (Westport, 1996 – po angielsku), Krótka historia teatru polskiego od XI do XX wieku (Lewiston, 2000 – po angielsku), Reżyseria teatralna – sztuka, etyka, twórczość (Lewiston, 2003 – po angielsku), Krótka historia teatru amerykańskiego (Poznań, 2005). Publikował też utwory prozatorskie, m.in. powieści Pomnik (Paryż 1989), Pożegnanie z Alaską (Warszawa, 1996), Dzień świadectwa, powieść o Papieżu Janie Pawle II (Poznań 2005), oraz zbiór pt. Ptak na szczudłach i inne opowiadania amerykańskie (Toruń 2003). Publikował również utwory wspomnieniowe, m.in. Rozdarta kurtyna (wraz ze Stanisławem Beresiem, Londyn 1993) i Dziesięć dni w PRL-u (Lublin 2008), oraz tłumaczenia. Wraz z Tadeuszem Różewiczem wydał Języki Teatru (Wrocław 1989). Pisał utwory dramatyczne, które były wystawiane bądź publikowane w Polsce, USA, Irlandii i Kanadzie. m.in. Królowa Emigrtantka. Rzecz o Modrzejewskiej, Maximilianus, Tarnowski wiatr niepodległości. Jego zbiór dramatów, pt. Sztuki o Polakach ukazał się w Wydawnictwie Norbertinum w 2006 roku. Dokonał również wielu przekładów z języków angielskiego, francuskiego i włoskiego na polski, oraz z polskiego, francuskiego i rosyjskiego na angielski.

Otrzymał liczne odznaczenia, m.in. Krzyż Komandorski Orderu Zasługi RP i Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis; otrzymał szereg nagród artystycznych i naukowych w kraju i za granicą, m.in. nagrody za reżyserię na festiwalach teatralnych w Polsce i innych krajach, wiedeńską nagrodę artystyczną „Złota Sowa”, kanadyjską nagrodę literacką „Aurum Award”, a także nagrody Fundacji Fulbrighta, Fundacji Guggenheima, Fundacji Japońskiej i Fundacji Turzańskich.

Należy do stowarzyszeń twórczych i naukowych, jak m.in. Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, PEN Club, Związek Artystów Scen Polskich, Międzynarodowy Instytut Teatralny, Polski Instytut Sztuk i Nauk, Polskie Towarzystwo Naukowe na Obczyźnie.

Od 1985 roku mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych, gdzie udziela się w organizacjach polonijnych, uczestnicząc w konferencjach, zjazdach i kongresach; jest Prezesem Polskiej Fundacji Kulturalnej w Buffalo.

Pana dorobek artystyczny i naukowy jest olbrzymi. Liczba wyreżyserowanych sztuk, ilość publikacji, uczelni, na których Pan wykładał jest naprawdę imponująca. W czym tkwi sekret niewyczerpanej siły i weny?

Wyrastam z tradycji, w której pojęcie służby określało całokształt etosu, stylu życia, postępowania ─ służby Bogu, ideałom, narodowi, rodzinie, środowisku, współpracownikom, czytelnikom, widzom, studentom, a także służby sztuce. Tę tradycję starałem się zawsze kontynuować. Także od bardzo dawna rozważałem ewangeliczną, Jezusową przypowieść o „talentach” – „talentach”, które można pomnażać i które można trwonić. Jeśli więc posiadałem jakiekolwiek „talenty” w sensie jakichś zdolności, umiejętności, czy wiedzy, to miałem zawsze świadomość, że trzeba je pomnażać, a więc pracować nad nich rozwijaniem, nie zadawalać się tym, co już osiągnięte, a także, że trzeba się nim dzielić z innymi.

Na Pani pytanie mógłbym także odpowiedzieć tak jak kiedyś wielki uczony Profesor Kazimierz Wyka, jeden z moich mistrzów. Zapytany jak mógł napisać tyle książek, jak znajduje czas na te wszystkie wykłady, obrady, konferencje i tak dalej – on odpowiedział: „Ja po prostu wcześniej wstaję.” Ja też wstaję wcześnie i w ogóle staram się nie tracić czasu, i pracować zawsze z maksymalną intensywnością, a także celowo organizować swoją pracę. Jest jeszcze jeden aspekt tego „sekretu”, jak Pani mówi: moja sytuacja osobista. Otóż mam wspaniałą żonę (z którą jesteśmy już ponad 50 lat) i ona chroni mój czas i pracę, wspomaga w modlitwie, a także zdrowo mnie żywi.

Jest Pan jednym z tych Polaków, którzy poza granicami kraju sławią dobre imię Polski. Także w swojej pracy niednokrotnie odnosi się Pan do polskich postaci historycznych i podkreśla Pan zasługi sławnych Polaków. Czy kieruje się Pan pewną powinnością pielęgnowania pamięci o sławnych Polakach?

Tak. Powinnością serca, powinnością wobec nich i wobec historii. Z tej powinności wyrosły moje książki o historii teatru polskiego po polsku, ale może, co ważniejsze, po angielsku; a także artykuły o ludziach polskiego teatru (np. w encyklopediach amerykańskich i brytyjskich), wykłady, wsytąpienia na konferencjach. Z tej powinności, a zarazem fascynacji wielkimi Polakami, wyrosły też moje dramaty o nich. Przeciez każda z postaci, o ktorych pisałem, to sama w sobie brdzo ciekawa opowieść, to znakomity materiał dla pisarza, to wspaniały wzorzec dla nas, dla następnych pokoleń. Ci ludzie mnie przyciągali, czułem, że muszę opowiedzieć historię ich życia.

Ale nie stało się to od razu. Uświadomiłem sobie tę powinność wyraźnie dopiero gdy znalazłem się w Ameryce. Bowiem ludzie tu często niewiele wiedzą o Polsce. Jestem w Ameryce już od prawie ćwierć wieku, ale „nie wybierałem Ameryki” (jak napisał Miłosz), nie wybierałem nigdy emigracji, bowiem z kraju zostałem wyrzucony. Zostałem wyrzucony z pracy, ze wszystkich miejsc mojej pracy: byłem wtedy (w 1984 r.) dyrektorem Teatru Współczesnego we Wrocławiu, wykładałem na Uniwersytecie Wrocławskim i uczyłem we Wrocławskiej Wyższej Szkole Teatralnej. Zamknęły się też przede mną w kraju możliwości reżyserowania. A wszystko to z powodu mego zaangażowania opozycyjnego w czasach stanu wojennego lat 1980-tych, no, i wcześniej. Moi amerykańscy przyjaciele – bo już uprzednio reżyserowałem i wykładałem w Ameryce – dowiedzieli się o tym i zaprosili mnie tutaj. Po długotrwałych staraniach o paszport wreszcie go dostałem. Wyjechałem z kraju na rok. Ale po roku nie miałem do czego wracać. Więc następny rok. I następny. Trzeba było – co wiedzą miliony imigrantów – pokonywać niezliczone trudności zawodowe, kulturowe, językowe. Doświadczyłem tego, jak inni. Wreszcie otrzymałem uniwersytecką pracę stałą („tenure”) i tytuł profesora. Nota bene, w Polsce moja nominacja profesorska została zablokowana przez komunistyczne władze, ale po znianach roku 1989, tytuł profesora w Polsce otrzymałem. Gdy pobyt zaczął się wydłużać (aż do dziś...) zacząłem się uważniej rozglądać po nowym dla mnie świecie. Zacząłem badać ten świat, ludzi. Pomyślałem, że skoro już jestem gościem, wygnańcem, imigrantem, to muszę Amerykę dobrze poznać. A także, skoro jestem Polakiem w Ameryce to muszę poznać i zrozumieć losy tych Polaków, którzy są dookoła mnie i którzy mnie tu poprzedzili. Tak wyrosła przede mną wielka postać Heleny Modrzejewskiej – aktorki i patriotki. Napisałem o niej sztukę. Potem nieśmiało, z rewerencją zbliżyłem się do postaci mistrza Ignacego Paderewskiego – wielkiego muzyka, pianisty i kompozytora, a zarazem wielkiego patrioty, organizatora wspaniałego zrywu Polonii w latach I wojny światowej, który zaowocował powstaniem 22 tysięcznej Armii Kościuszki, ćwiczonej w obozie w Niagra on the Lake, niedaleko mego amerykańskiego domu; armi wysłanej potem do Francji i oddanej pod komendę generała Józefa Hallera; armii, która pomnożona o Polaków, którzy uciekali do niej z wojsk niemieckich gdzie byli przymusowo wcieleni; armii, która szybko urosła do 80 żołnierzy i zapewniła Polsce udział w paradzie zwycięstwa aliantów w 1918r r. (w 1945 r. zostaliśmy przez aliantów zdradzeni i nie zaproszeni na taką paradę); armii, która przetrasportowana do kraji, w decydujący sposób przyczyniła się do zwycięstwa nad Bolszewikami w 1920 r. Napisałem dwie sztuki o Paderewskim.

Potem rozejrzałem się jeszcze szerzej po historii polskiej emigracji, już nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i gdzie indziej. Przyciągnęły moją uwagę i rozbudziły wyobraźnię: Tamara Łempicka – znakomita malarka, Maria Skłodowska Curie – wielka uczona, Pola Negri – gwiazda filmu niemego, Hanka Ordonówa – podziwiana śpiewaczka. Pisałem o nich. Trzeba dodać, że sztuki o wielkich Polkach realizowałem z Marią Nowotarską i Agatą Pilitowską, z dwoma świetnymi, polskimi, zawodowymi aktorkami, które los rzucił do Kanady; stworzyły tam polski teatr, tam podtrzymują polskość.

Moja żona, Zofia Reklewska-Braun, pisarka, dziennikarka, pedagog, pisała wiele i mówiła w radio o wybitnych polakach, którzy nas poprzedzili w Ameryce. Wspólnie badaliśmy losy dzielnych emigrantów z polskich Kresów, braci Bolesława i Józefa Adamowiczów, którzy jako pierwsi Polacy przelecieli samolotem Atlantyk z Nowego Jorku do Warszawy w 1934 roku, a więc tylko siedem lat po Lindberghu. Napisaliśmy o nich książkę, wydaną po polsku i po angielsku.

W każdym z tych życiorysów była warstwa ogromnej, często wręcz katorżniczej pracy, trud przebijania się w nowym środowisku, w nowym kraju, niezwykła koncentracja na wykonywanej pracy, czy na tworzonej sztuce, a często także nigdy nie utulona tesknota za krajem i wreszcie wielka miłość do kraju. To są wszystko wzorce niedoścignione, ale zarazem ludzie, od których można i trzeba się uczyć. Jakież to piękne postaci, nawet jeśli, jak w przypadku braci Adamowiczów są, na nich skazy. Jestem szczęśliwy, że się z nimi jakoś spotkałem, że mogłem im jakoś usłużyć przez moje pisanie, reżyserowanie. W tym moim pisaniu oni wracali do kraju. A i ja, nieśmiało im towarzysząc, również jakoś tam wracałem.

Bohaterami wielu Pana sztuk są postacie zasłużone dla Polski i Ameryki. Czy czuje Pan się z nimi związany?

W czasie pisania nawiązuje się bardzo silny związek z postaciami, które się bada, opisuje, tworzy. Ja staram się do nich zbliżyć, zarówno szukając o nich informacji, ucząc się ich życiorysów, ale i one w jakiś sposób zbliżają się do mnie. Zaczynają mnie prowadzić. Udzielają wskazówek. Czasem wręcz stawiają żądania.

Pochodzi Pan z rodziny o wspaniałych tradycjach i korzeniach. To przecież Pana stryj Jerzy Braun napisał słowa i muzykę przepięknej pieśni harcerskiej „Płonie ognisko i szumią knieje”. Czy znajduje Pan czas na to, aby zatrzymać się na chwilę w tym stryjowym lesie?

Przypomina Pani mego stryja Jerzego Brauna. Był harcerzem, poetą, filozofem, przywódcą Polskiego Państwa Podziemnego. Pyta Pani o jego las. Ten las, raczej te lasy, to okolice Tarnowa, gdzie stryj chodził na harcerskie wycieczki. Bo w Tarnowie był harcerzem, mieszkał, chodził do szkół, uczestniczył w wyzwalaniu miasta z pod Austryjaków, i tam napisał Płonie ognisko właśnie w dniach gorączki odzyskiwania przez Polskę wolności na jesieni 1918 roku. W Tarnowie mieszkała cała rodzina moich dziadków wraz z dziećmi. Coż to za wspaniali ludzie. Chodziłem po ich śladach. W jednym z tarnowskich kościołów jest spiżowa tablica pamiątkowa hufcowych harcerstwa w Tarnowie. Można na niej przeczytać-zobaczyć: Hufcowa Henryka Braunowa (moja babka), hufcowy Jerzy Braun (mój stryj), hufcowy Juliusz Braun (mój ojciec). A mój najstarszy stryj, Kazimierz (po którym noszę imię) też był harcerzem, potem legionistą, potem jednym z pierwszym polskich lotników – i zginął śmiercią lotnika w czasie wojny z Bolszewikami. Harcerką była też moja ciotka Jadwiga, zamężna Domańska, aktorka, dyrektor Teatru Dramatycznego 2 Korpusu gen. Andersa. Gdy reżyserowałem sztukę stryja Europa w tarnowskim teatrze, to wiedziałem również, że ten teatr to przebudowany gmach Sokoła, który powstał m.in. dzięki inicjatywie mego dziadka Karola, przywódcy Sokolstwa w Tarnowie. Na jego dziedzińcu odbyła się wieczorem 29 października 1918 roku zbiórka młodzieży tarnowskiej, głównie harcerskiej, która wyruszyła, aby odebrać miasto Austryjakom. Gdy siedziałem na próbach w tej dawnej sali Sokoła, to nieraz wydawało mi się, że gdzieś z tyłu siedzi mój dziadek, że podchodzi do mnie stryj. Były to spotkania z nimi w wyobraźni.

A w pamięci mam rzeczywiste spotkania ze stryjem i jego żoną, którą nazywaliśmy „Stryjką”, w świętokrzysim lesie w czasie II wojny, gdzie mieszkaliśmy. Przed wojną mieszkaliśmy w Sosnowcu, który Hitler wcielił do Rzeszy w paździeniku 1939 roku. Więc zostaliśmy na całą wojnę w letnim domu w Górach Świętokrzyskich. Stryjostwo odwiedzali nas tam często, przyjeżdżając na kilka czy kilkanaście dni z Warszawy, gdzie wciąż tropiło ich Gestapo. Stryj był stale w ogromnym niebezpieczeństwie. Był członkiem najwyższych władz polskiego pańtwa podziemnego – Rady Jedności Narodowej (podziemnego parlamentu), której został przewodniczącym, a potem wybrano go Delegatem Rządu na Kraj, co było najwyższym stanowiskiem Polski Walczącej. Najpierw polowali na niego Niemcy, potem Sowieci, wspomagani przez ubecję. Został aresztowany. Był torturowany, sądzony, skazany. Jeździłem do niego na widzenia do strasznego więzienia we Wronkach. Wyszedł dopiero w 1956 roku. Jeździłem też, oczywiście, na widzenia do mego ojca, także więzionego latami.

Jest Pan też „Synem Ziemi Kieleckiej”. Czy często powraca Pan wspomnieniami do Gór Świetokrzyskich?

Bardzo często. Urodziłem się w kieleckim, nad Nidą, w Mokrsku Dolnym, w majątku mego dziadka Michała Szymanowskiego. Stamtąd pochodziła moja matka, Elżbieta. Przez całą wojnę mieszkałem wraz rodziną nad Wierną Rzeką, w leśnym domu w pobliżu wsi Milechowy. Potem tam spędzałem co roku wakacje – sam, a potem z żoną, Zofią, a potem z dziećmi: Moniką, Grzegorzem, Justyną. Po wojnie jeździłem często do Milechowa, do Kielc do dziadka Michała, który tam mieszkał w małym pokoiku wyrzucony w 1945 roku ze swego majątku. Potem w Kilecach mieszkali rodzice. Teraz też jest powód do odwiedzania Kielc. Mieszka tam moja starsza siostra Teresa, zwana w rodzinie Terelizą, oraz mój młodszy brat Juliusz. A moja żona urodziła i wychowała także na Kielecczyźnie, w Mirogonowicach. Góry Świętokrzyskie, kieleckie, Kielce, Chęciny, Małogoszcz, rzeki Nida i Wierna to moje strony. Stamtąd jestem.

 

Czy często Pan podróżuje do Polski? Czy ma Pan kontakt ze studentami, z młodymi ludźmi tworzącymi współczesną Polskę? Jak Pan ocenia ich zaangażowanie i świadomość historyczną.

Najlepszym przykładem jacy są młodzi ludzie w Polsce jest mój syn Grzegorz, reżyser-dokumentalista, twórca takich filmów jak Towarzysz generał i Towarzysz generał idzie na wojnę, Eugenika, Poeta pozwany (o trwających ciągle prześladowaniach wybitnego poety i historyka Jarosława Marka Rymkiewicza). Jest człowiekiem wysoko wykształconym, oczytanym, znającym historię, osobiście prawym i prostolinijnym, posiada, jak Pani to ujmuje, ogromną świadomość historyczną i jest bez reszty zaangażowany w walkę o przetrwanie Polski jako osobnego narodu, co jest obecnie śmiertelnie zagrożone. Sam Grzegorz jest jednostką wybitną, ale przecież zanurzony jest on w całym szerokim środowisku młodych ludzi – światłych, odważnych, walczących o prawdę i o Polskę.

Miewałem i miewam kontakty z młodymi w kraju – akademickie, osobiste i, jak to dzisiaj, internetowe. Kilka lat temu, jako stypendysta Fulbrighta wykładałem na Uniwersytetach we Wrocławiu i w Poznaniu. Nie dalej jak tego lata, 2012 roku, prowadziłem warsztaty w Teatrze Arka we Wrocławiu, który jest niezwykłym ośrodkiem artystycznym i zarazem miejscem wspólnej pracy ludzi sprawnych i niepełnosprawnych. Prowadzi ten ośrodek Renata Jasińska – aktorka, która zapisała piękną kartę w teatrze podziemnym w czasach stanu wojennego, została reżyserem, opiekunką i przewodniczką młodszych od siebie.

Współczesne pokolenie młodej Polonii potrzebuje wzorów. Niewielu ludzi potrafi udźwignąć fakt przynależności do dwóch krajów. W pogoni za lepszym życiem zatracają to, co ważne, a więc język polski, kulturę, obyczaje. Pana działalność i twórczość jest przykładem tego, że można osiągnąć sukces w Ameryce pozostając Wielkim Polakiem. Czy jest pan świadomy tego, że dla wielu młodych ludzi Pana praca i postawa jest wyznacznikiem mądrego, dobrego życia, przynoszącego osobistą satysfakcję oraz dumę dla Narodu?

Nie wiem o tym wiele. Ale jeśli tak choć trochę jest, to z pokorą to przyjmuję. I chciałym to rozdawać innym, w tym, z największą radością, młodym. To nie są moje dobra, są one dostępne dla każdego, a ja mogę tylko wskazywać do nich drogę, ukazywać ich wartość i, po prostu, jasno i wyraźnie je nazywać.

A więc wiara katolicka, tak pieczołowicie przechowywana w naszym narodzie, będąca od wieków najgłębszym poziomem i punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń Polaków, podstawą i ośrodkiem ich życia i pracy, a jak było trzeba to walki, cierpienia, śmierci. Jakimiż wspaniałymi przewodnikami byli, i są na dziś, tak liczni polscy święci – najbliżej nam do Jana Pawła II, ale idąc wstecz napotykamy całe ich zastępy: ks. Jerzy Popiełuszko, o. Maksymiliana Kolbe, Siostra Faustyna, i dalej pomocną dłoń z głębi historii wyciągają do nas św. Rafał Kalinowski, św. Stanisław Kostka, św. Kazimierz i tylu innych. Ich życiorysy to zbiory zasad i przewodniki postępowania.

A więc polska historia, w tym historia konkretnych ludzi, którzy ją tworzyli; o niektórych z nich pisałem: o. Kolbe, Paderewski, Modrzejewska, Skłodowska-Curie i inni. Z historii Polski można czerpać to najgłębsze przekonanie, że najwyższą wartością w życiu człowieka tu na ziemi jest wolność – wolność osobista i wolność narodu, do którego się należy; a najlepszą drogą do urzeczywistniania wolności są wiara i praca.

A dalej język, język polski. To wielki skarb. Oczywiście w Ameryce musimy być doskonali w angielskim. Ale przechowanie, zachowanie języka oczystego ubogaca w sferze ducha, kultury, historii. Język otwiera dla nas księgi najwspanialszej na świecie poezji, znakomitej dramaturgii, fascynującego powieściopisarstwa, kontaktów z ludźmi w kraju. A przy tym, zwróćmy uwagę na element pragmantyczny. Za język polski można dostać – i to łatwo – kredyt na amerykańskim uniwersytecie. Język polski jest jednym z języków kraju należącego do Unii Europejskiej; nie zapominajmy przy tym, że polskie obywatelstwo to właśnie obywatelstwo kraju Unii, co daje wiele przywilejów.

A więc jeszcze – wymienione przez Panią – polskie tradycje i obyczaje: ileż w nich piękna, mądrości, głębi, mądrej pedagogiki – bo one wychowują, pomagają żyć. Święta religijne: Boże Narodzenie... Wielkanoc... Rocznice narodowe: Trzeciego Maja... Jedenastego Listopada... A od dwóch lat, niestety, również Dziesiątego kwietnia... Rzecz w tym, aby pielęgnując tradycje zakodowane w choince, potrawach wigilijnych, paradach, czy marszach schodzić w głąb, ku ich wymiarowi duchowemu.

Dziękuję za rozmowę,

Ewa Wójcik-Szczech

 

Kategoria: Wiadomości > Reportaże

Data publikacji: 2015-11-12

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.