PLUS

Baner

Pedestrianism - prawdziwie nowojorskie szaleństwo

Pedestrianism - prawdziwie nowojorskie szaleństwo

Jeszcze całkiem niedawno dopingowaliśmy naszych rodaków podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Dopingowaliśmy nad wyraz skutecznie, gdyż polscy sportowcy wrócili do domu z walizkami pełnymi medali.

Jednym z nich był Dawid Tomala, który zdobył złoty medal olimpijski w chodzie. Nie jest to pierwszy utytułowany polski chodziarz - przed nim aż cztery złote medale olimpijskie zdobył Robert Korzeniowski. Ale czemu w ogóle o tym wspominamy? Bo sport, który uprawiają obaj panowie ma swoje korzenie nigdzie indziej a w… Nowym Jorku. „Pedestrianism”, bo o nim mowa był sportem, gdzie w grę wchodziły zacięte rywalizacje, olbrzymie emocje, wielkich pieniądze i ludzkie tragedie. Nic dziwnego zatem, że pokochały go miliony widzów!  Wystarczy wspomnieć, że gdy  w niedzielę 21 września 1879 roku o  godzinie 1 po południu w pokrytej piaskiem arenie Madison Square Garden zawodnicy stanęli na starcie, ich zmaganiom przyglądało się 10 tysięcy osób.

Chwilę później 13 wąsatych atletów odzianych w obcisłe trykoty zaczęło iść. I mieli tak iść przez sześć dni pokonując w międzyczasie 450 mil. Jeśli wydaje się Wam nudne sześciodniowe dopingowanie kilkunastu maszerującym facetom musicie wiedzieć, że dla widzów tego spektaklu był to wyścig championów! Mistrzów o statusie celebrytów, którzy za zwycięstwo w owym „spacerze” dostawali setki tysięcy dolarów.  Damy mdlały na ich widok a panowie marzyli, by mieć ich krzepę. Bohaterowie przybywali na arenę ze sztabem dietetyków, lekarzy, masażystów i trenerów - którzy często podczas marszu poili ich… szampanem.

Przygrywały orkiestry dęte, rozbrzmiewały hymny narodowe, powiewały flagi i transparenty, roznosił się aromat pieczonych kasztanów, piwa i jajek na twardo a podekscytowana widownia obstawiała zwycięzcę i na potęgę robiła wielomilionowe zakłady. Może trudno to sobie wyobrazić, ale całe to szaleństwo było wynikiem… zakładu! Zakładu, który wygrał pewien młody, obrotny goniec pracujący dla gazety New York Herald. Był słoneczny, wiosenny dzień 1859 roku kiedy Edward Payson Weston - chudziutki, dziewiętnastoletni posłaniec wyruszył odebrać od dostawcy kwiaty, które miał następnie wysłać jako prezent od swojego szefa. Niestety - przegapił przyjazd wozu z kwiatami i zrozpaczony wyruszył za nim w pogoń maszerując przez całe miasto, by szczęśliwie dogonić go na wysokości West 70th Street. Weston kwiaty przejął, prezent wysłał i w uznaniu jego wysiłków podwyższono mu pensję. Chłopak szybko zorientował się, że łatwo może zarobić na swoich stopach i rok później założył się z kolegą o wynik wyborów prezydenckich - przegrany miał… iść na piechotę do Waszyngtonu na inaugurację nowej prezydentury. Sprytnie obstawił zwycięstwo rywala Abrahama Lincolna - demokraty Johna Breckinridge’a i w rezultacie wyruszył w dziesięciodniowy marsz do stolicy, który jednocześnie stał się dla niego marszem ku sławie! Wyczyn Westona wzbudził w innych panach ducha rywalizacji i szybko coś, co miało być jednorazowym wydarzeniem niemal z dnia na dzień stało się sportem a młody goniec - jego gwiazdą!

Szaleństwo pedestrianizmu szybko ogarnęło całe Stany Zjednoczone w chwilę później - Europę. Zawodnicy mieli status gwiazd i zarabiali krocie. Zarabiali na nich trenerzy a także… reklamodawcy. Nowy sport przyczynił się do rozwoju sportowego sponsoringu, jak żadna wcześniejsza rywalizacja. Każdy wyczynowy chodziarz był traktowany jak superczłowiek i  stawał się obiektem badań naukowców - skrupulatnie badano jego masę, wytrzymałość wymiary, dietę a nawet… efekty wypróżnienia. Temu wszystkiemu z wypiekami na twarzy przyglądała się złakniona sensacji publika - nie zapominajmy, że trwające 6 dni zawody były niezmiernie wyczerpujące. Niektórzy zawodnicy mdleli, innych dopadały halucynacje, większość słaniała się na nogach - w czym z pewnością nie pomagał szampan serwowany im przez trenerów. 

Całe szaleństwo pedestrianizmu  - mimo swojej  olbrzymiej skali - trwało jednak nadspodziewanie krótko - skończyło się w latach 80-tych XIX wieku wraz z odejściem na zasłużoną sportową emeryturę Edwarda Westona i kilku innych wytrawnych zawodników. Sport stracił powiew nowości a fanów sportowych zakładów sportowych wciągnęły wyścigi konne - efektowne, emocjonujące a przede wszystkim - szybkie. Na rezultat nie trzeba było czekać aż 6 dni.

Podobne wytrzymałościowe zmagania odrodziły się jeszcze na krótko w XX wieku podczas Wielkiego Kryzysu - były to pamiętne maratony taneczne, które po kilku godzinach miały więcej wspólnego z torturą niż tańcem, ale pozwalały zawodnikom zarobić na chleb.

Dziś dalekim wspomnieniem po szaleństwie pedestrianizmu jest chodziarstwo, które co prawda nie przyciągają takich tłumów jak spacery Westona i innych, jednak ma zdecydowanie więcej wspólnego ze sportem. I to sportem, w którym od lat przodują Polacy!

Zuza Ducka

 

 

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2021-09-10

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.