PLUS

Baner

„Steam Man” - robot z Newarku

„Steam Man” - robot z Newarku

Jeśli myślicie, że New Jersey jest nudne - mylicie się po tysiąckroć!

Historia naszego stanu to opowieści o pierwszych osadnikach, bogatej kulturze tutejszych Indian, obrotnych businessmanach, ale przede wszystkim - o szalonych naukowcach! Ten skrawek ziemi na wschodnim wybrzeżu USA ma w sobie chyba jakąś niezwykłą moc, która sprawia, że twórczym jednostkom przychodzą do głowy najdziwniejsze pomysły.

Mowa tu o wynalazkach. Niektóre z nich - jak w przypadku Edisona - zmieniły świat. Inne natomiast - choć nie miały wpływu na naszą rzeczywistość, do dziś zadziwiają. Tak było bez wątpienia w przypadku powstałego w Newarku „Steam Mana”. Dziś pozostała po nim jedynie legenda i trochę ilustracji, jednak w czasie, gdy przemierzał ulice miasta, budził zachwyt i przerażenie! Kim był Steam Man? A raczej czym?Wiemy, że XIX wiek to czas węgla i pary, rewolucji technologicznej i wielkich odkryć. Przekonania, że oto człowiek może dzięki maszynom czy wiedzy ostatecznie okiełznać ziemię, kosmos, życie i śmierć. Powieści Julesa Verne’a czy Mary Shelley są tego najlepszym przykładem. Podobnie jak biografia Zadoca P. Dedericka.

Dederick był typowym przykładem tzw. szalonego naukowca. Był autorem wielu wynalazków - zwłaszcza takich, które ułatwić miały codzienne życie. W połowie XIX wieku w zatłoczonych miastach (także w Newarku i Nowym Jorku) problemem zaczęły być pojazdy konne - było ich za dużo, konie bywały płochliwe, co powodowało liczne wypadki, a ich utrzymanie było coraz droższe. Dlatego pojazd, który poruszałby się podobnie jak ówczesne pociągi - czyli na parę, wydawał się całkiem rozsądny i potrzebny. I wtedy Zadoc Dederick wpadł na genialny pomysł! W 1868 roku stworzył humanoidalną maszynę - rodzaj robota - którą nazwał Newark Steam Manem i błyskawicznie opatentował. „Człowiek na parę” mierzył siedem stóp, a w brzuchu miał zainstalowany silnik parowy. Jego nogi posiadały po dwie pary stawów, dzięki czemu mógł poruszać się zarówno do przodu, jak i wspak, do rąk przymocowano dyszle czegoś na kształt rikszy. Maszyna posiadała twarz oraz kapelusz, pod którym ukryto mały komin na parę i gwizdek. „Steam Man” nosił ubranie - by nie straszyć swoim wyglądem koni. Dederick wierzył, że jego robot może osiągnąć szybkość 60 mil na godzinę (co było teoretycznie możliwe ze względu na moc silnika), jednak w rzeczywistości najprawdopodobniej był w stanie jedynie sztywno kroczyć.

Świadkowie wspominają, że naprawdę działał i 23 stycznia 1868 roku przemaszerował dookoła Military Park w Newarku, zatrzymując się w ogródku piwnym, gdzie można go było obejrzeć za całe 25 centów.
Wynalazek Dedericka początkowo wzbudził dość duże zainteresowanie prasy krajowej. Aby go zobaczyć, do Newarku przyjechał nawet osobiście gubernator New Jersey. Zakupem maszyny zainteresowani byli inwestorzy, którzy planowali użyć go do podboju Dzikiego Zachodu.

Tak czy siak - „Parowy Człowiek” traktowany był całkiem serio - jedynie Newark Daily Journal pozwolił sobie na żarcik, powątpiewając w los ludzkości, gdyby podobni parowi giganci zaczęli się rozmnażać. Co zatem stało się z szalonym wynalazkiem Didericka? Nie wiadomo - po początkowym zainteresowaniu prasy słuch o nim zaginął. Niektórzy przypuszczają, że sam wynalazca rozłożył go na części, by dopracować całą maszynerię - czego jednak nigdy nie zrobił. Inni natomiast sądzą, że jak wiele podobnych konstrukcji także „Newark Steam Man” trafił do nowojorskiego oddziału muzeum P.T. Barnuma i wraz z innymi eksponatami spłonął w pożarze.

Choć wynalazek Dedericka najprawdopodobniej zniknął z powierzchni ziemi, ślad o nim ostał się w literaturze. Oto w sierpniu 1868 roku - osiem miesięcy po debiucie robota - ukazała się książeczka Edwarda Ellisa (mieszkańca Red Bank, NJ) zatytułowana „The Steam Man of the Prairies”, Opowiada ona o chłopcu z St.Louis, który buduje podobnego metalowego potwora i zabiera go na prerie gdzie goni on bizony, pracuje w kopalni złota oraz…zabija Indian. Książka spotkała się z dużym zainteresowaniem i doczekała aż 6 reprintów. Zapewne Ellis mógł na własne oczy widzieć wynalazek Didericka, a swoje wrażenia przekuł w fikcję literacką. W każdym razie szkoda, że „Człowiek na parę” przepadł - New Jersey miałoby wtedy dowód, że to właśnie tutaj zbudowano pierwszego robota!

Zuza Ducka

Kategoria: Podróże > Weekend z PLUSem

Data publikacji: 2020-07-02

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.