Wśród pól i niewielkich miejscowości regionu zwanego „Thumb” znajduje się Parisville – miejsce, o którym niewielu Polaków dzisiaj słyszało, choć należy do najstarszych polskich społeczności w Stanach Zjednoczonych.
Co więcej, jego historia prowadzi do ciekawego sporu: czy polscy osadnicy pojawili się tutaj jeszcze przed założeniem słynnej Panna Maria w Teksasie?
Parisville nie przypomina miejsc, które zwykle kojarzymy z amerykańską Polonią. Nie ma tu wielkomiejskich kamienic, polskich restauracji ustawionych jedna obok drugiej ani ruchliwej dzielnicy handlowej. To rolnicza część Michigan, otoczona polami, położona w Huron County – w charakterystycznym fragmencie stanu przypominającym na mapie kciuk.
A jednak właśnie tutaj zaczyna się jeden z najstarszych rozdziałów historii polskiego osadnictwa na amerykańskiej ziemi.
Kto był pierwszy?
Historia Parisville wymaga pewnego wyjaśnienia, bo daty podawane przez źródła nie są całkowicie zgodne. W poprzednich odcinkach pisaliśmy, że Panna Maria w Teksasie, założona w Wigilię 1854 roku, jest powszechnie uznawana za najstarszą trwałą polską osadę w Stanach Zjednoczonych. Parisville ma jednak własne argumenty do pierwszeństwa.
Współczesne władze Paris Township określają ten obszar jako jedno z najstarszych skupisk polsko-amerykańskich w kraju, a w 2021 roku Polish Genealogical Society of Michigan umieściło przy skrzyżowaniu Atwater i Parisville Roads tablicę upamiętniającą polskich pionierów i określającą Paris Township jako najstarszą polską osadę w Michigan.
Niektóre starsze opracowania przesuwają początki polskiej obecności w tym miejscu jeszcze wcześniej. Inne wskazują natomiast, że pierwsza dobrze udokumentowana grupa polskich farmerów osiedliła się w Paris Township w połowie lat 50. XIX wieku.
Historyczne opracowanie dotyczące Polaków w Stanach Zjednoczonych podaje 1857 rok jako moment powstania pierwszej polskiej społeczności rolniczej w Michigan.
Najbezpieczniej więc powiedzieć: Parisville i Panna Maria należą do najstarszych trwałych polskich osad w Ameryce, a dokładne pierwszeństwo pozostaje przedmiotem historycznej dyskusji. I już samo to czyni Parisville niezwykłym.
Z Polski przez Kanadę do Michigan
Droga pierwszych mieszkańców Parisville była zupełnie inna niż historia Ślązaków w Teksasie. Część polskich rodzin, zanim dotarła do Michigan, mieszkała przez pewien czas w Kanadzie. To właśnie stamtąd pochodzi nazwa Paris Township – nie od Paryża we Francji, ale od Paris w Ontario, gdzie przebywali niektórzy z późniejszych osadników.
W połowie lat 50. XIX wieku Polacy zaczęli kupować ziemię w Huron County. Zachowały się dokumenty dotyczące pierwszych zakupów. Wśród nazwisk pojawiają się Francis Susalla, Francis Polk, Anthony Slawik, Thomas Smielewski i Ambrose Smielewski. Patenty ziemskie dla tej grupy zostały wystawione 1 lipca 1857 roku. W przypadku Francisa Polka dokumenty pokazują nawet cenę. W 1856 roku kupił od rządu federalnego 80 akrów za 40 dolarów w złocie – po 50 centów za akr. Na papierze mogło wyglądać to jak okazja. W rzeczywistości kupowano przede wszystkim… las.
Zamiast miasta – puszcza
Dzisiejszy rolniczy krajobraz Michigan może być mylący. Kiedy przybywali tutaj pierwsi polscy osadnicy, znaczna część terenu była pokryta gęstym lasem. Zanim można było rozpocząć uprawę ziemi, trzeba było wycinać drzewa, osuszać podmokłe tereny i własnymi rękami przygotowywać pola. Nie czekały na nich gotowe domy ani gospodarstwa. Budowano chaty z bali. Powstawały drogi. Karczowano ziemię.
Była to Ameryka zupełnie inna od tej, do której kilkadziesiąt lat później przybywały setki tysięcy Polaków szukających pracy w fabrykach Chicago, Detroit, Buffalo czy Cleveland. Mieszkańcy Parisville byli przede wszystkim pionierami i farmerami.
Library of Congress zwraca uwagę, że choć większość późniejszych polskich emigrantów wybierała amerykańskie miasta przemysłowe, część Polaków świadomie szukała ziemi. Region Wielkich Jezior przypominał im pod pewnymi względami krajobrazy pozostawione w Europie.
Msza w drewnianym domu
Tak jak w Panna Maria i Cestohowa, również tutaj centrum polskiej społeczności szybko stał się Kościół. Zanim powstała świątynia, Msze odprawiano w prywatnych domach. Według zachowanych lokalnych przekazów jednym z takich miejsc była drewniana chata Antona i Joanny Slawików.
W marcu 1859 roku Slawikowie sprzedali około 21 akrów ziemi przeznaczonej pod pierwszy miejscowy kościół katolicki – St. Mary's. Parafia rosła razem ze społecznością. Pod koniec XIX wieku nie była już maleńką placówką na odludziu. Historyczny opis z początku XX wieku podawał około 320 rodzin należących do parafii oraz około 200 dzieci uczęszczających do szkoły parafialnej, prowadzonej przez trzy siostry felicjanki. Dla niewielkiej osady rolniczej były to imponujące liczby.
Z Parisville do Detroit
Parisville odegrało jeszcze jedną rolę, o której dziś mało kto pamięta. Stało się jednym z punktów, z których polskie życie religijne zaczęło docierać do rozwijającego się Detroit.
W Parisville pracował ks. Szymon Wieczorek. Następnie został przeniesiony do Detroit, gdzie uczestniczył w organizowaniu St. Albertus – pierwszej polskiej parafii w mieście. Pierwszy drewniany kościół St. Albertus został poświęcony w 1872 roku. To niezwykłe połączenie.
Maleńka osada polskich farmerów na półwyspie Thumb stała się częścią historii, która później prowadziła do jednej z największych polskich społeczności miejskich w Ameryce.
Ogień niszczył wszystko
Największym przeciwnikiem mieszkańców nie była jednak izolacja. Był nim ogień.
Paris Township zostało dotknięte wielkimi pożarami Michigan w 1871 i 1881 roku. Ten drugi okazał się szczególnie tragiczny – według władz township zginęło 28 miejscowych mieszkańców. Ludzie ratowali się, kryjąc w studniach, rowach i zbiornikach wodnych albo uciekając przed szybko przesuwającą się ścianą ognia. Paradoksalnie pożary zmieniły również krajobraz.
Zniszczyły ogromne połacie lasu, ale oczyszczone tereny mogły później zostać wykorzystane jako pola uprawne. Rolnictwo stało się podstawą życia regionu. I pozostaje nią do dzisiaj.
Kościół, który spłonął od pioruna
Historia St. Mary's również naznaczona jest ogniem. Kościół wzniesiony w 1882 roku służył społeczności przez ponad 90 lat. W 1974 roku w świątynię uderzył piorun. Wybuchł pożar. Z kościoła pozostały przede wszystkim komin i dzwon. Mieszkańcy jednak ponownie odbudowali swoje centrum religijne.
Obecny St. Mary's Catholic Church, należący dziś do St. Isidore Parish, został poświęcony w 1976 roku. To właśnie ten kościół można zobaczyć podczas współczesnej wizyty w Parisville.
Polska społeczność, której prawie już nie widać
Dawniej okolica wyglądała zupełnie inaczej. Była tutaj szkoła katolicka, sklepy, bary, hotel, poczta, stacja benzynowa, a nawet salon samochodowy Forda i Arcadia Dance Hall. Szkoła parafialna działała aż do 1990 roku.
Dzisiaj Paris Township liczy zaledwie około 490 mieszkańców według spisu z 2020 roku. Większość ziemi wykorzystywana jest rolniczo – uprawia się m.in. kukurydzę, fasolę, buraki cukrowe, pszenicę i lucernę. Parisville stało się spokojnym punktem na mapie Michigan.
Ale historia nie zniknęła. Przy Atwater i Parisville Roads stoi tablica przypominająca o pierwszych polskich emigrantach. Niedaleko znajduje się kościół St. Mary's. Pozostały nazwiska potomków dawnych rodzin i pamięć o ludziach, którzy ponad 160 lat temu weszli w las z siekierami, aby stworzyć tutaj swoje gospodarstwa.
I właśnie dlatego Parisville tak dobrze pasuje do naszego cyklu. Nie wszystkie ślady polskiej Ameryki znajdziemy na Greenpoincie czy w Chicago. Czasem trzeba zjechać z głównej drogi, przejechać między polami Michigan i zatrzymać się w miejscu, którego nazwa niewiele dziś mówi.
Bo właśnie tam może kryć się historia jednej z najstarszych polskich społeczności w Ameryce.

Kategoria: Ciekawostki
Data publikacji: 2026-10-30











