PLUS

Człowiek w czerwonej bandanie

Człowiek w czerwonej bandanie

11 września 2001 roku, o godz. 9:12 rano, w jednym z najtragiczniejszych momentów w historii Ameryki, 24-letni Welles Crowther zadzwonił do swojej matki. Był na 104. piętrze płonącej południowej wieży World Trade Center.

Dziewięć minut wcześniej w budynek uderzył porwany samolot United Airlines Flight 175.

Matka nie odebrała telefonu. Welles zostawił więc krótką wiadomość: „Mamo, tu Welles. Chcę, żebyś wiedziała, że wszystko ze mną w porządku”.

Nie było w jego głosie długiego wyjaśnienia tego, co działo się wokół. Nie powiedział, że się żegna. Nie powiedział również matce, co zamierza zrobić. Przeżył uderzenie samolotu. Znalazł drogę prowadzącą w dół. Mógł nią uciec. Zamiast tego zaczął ratować innych.

Czerwona bandana od ojca

Welles Remy Crowther dorastał w Nyack w stanie Nowy Jork. Kiedy miał sześć lat, jego ojciec Jefferson podarował mu czerwoną bandanę. Welles tak ją polubił, że od tamtej pory niemal zawsze miał jedną przy sobie.

Nie była to jedyna rzecz, którą przejął od ojca. Jefferson był związany z ochotniczą strażą pożarną, a Welles od najmłodszych lat fascynował się służbą. Jako 16-latek dołączył jako junior firefighter do Empire Hook & Ladder Company w Upper Nyack.

Później jego życie potoczyło się jednak w innym kierunku. W 1999 roku ukończył Boston College, gdzie studiował ekonomię i grał w lacrosse. Następnie rozpoczął pracę jako makler w Sandler O'Neill & Partners. Jego biuro znajdowało się na 104. piętrze południowej wieży World Trade Center.

Miał dobrą pracę i perspektywy kariery na Wall Street, ale coraz częściej mówił rodzinie, że chce zmienić swoje życie. Dokumenty znalezione po jego śmierci wskazywały, że przygotowywał się do ubiegania o pracę w straży pożarnej. Matka wspominała, że latem przed zamachami rozmawiał z ojcem o tym, że nie chce spędzić reszty życia przed komputerem. 

Nie zdążył zostać zawodowym strażakiem. 11 września zachował się jednak tak, jakby przygotowywał się do tego przez całe życie.

9:03. Samolot uderza w South Tower

O godz. 8:46 American Airlines Flight 11 uderzył w północną wieżę World Trade Center. Welles znajdował się wtedy w sąsiednim wieżowcu. O godz. 9:03 drugi porwany samolot – United Airlines Flight 175 – uderzył w południową wieżę między 77. a 85. piętrem, poniżej biura Wellesa.

Dziewięć minut później Crowther zadzwonił do matki. Potem ruszył w dół. Na 78. piętrze znajdowało się Sky Lobby. Wśród ludzi, którzy przeżyli uderzenie, była Ling Young, pracownica nowojorskiego Department of Taxation and Finance. Była ciężko poparzona i ranna.

W dymie pojawił się młody mężczyzna. Miał czerwoną bandanę zasłaniającą nos i usta. To był Welles.

„Znalazłem schody”

Crowther szybko przejął kontrolę nad sytuacją. Wskazywał ocalałym drogę do działającej klatki schodowej i pomagał tym, którzy byli w stanie się poruszać. Jedną z rannych kobiet niósł na plecach. Poprowadził grupę 17 pięter w dół, w okolice 61. piętra.

I właśnie wtedy dokonał wyboru, który stał się najważniejszą częścią jego historii. Miał przed sobą drogę prowadzącą dalej na dół. Zawrócił.

Pokonał ponownie 17 pięter, tym razem idąc w górę – w kierunku dymu, ognia i miejsca, w które uderzył samolot. 

Wrócił po następnych

Na 78. piętrze Welles znalazł kolejne osoby potrzebujące pomocy. Wśród nich była Judy Wein, poważnie ranna podczas uderzenia samolotu.

Ocalałym trudno było później opisać człowieka, który przyszedł im z pomocą. W dymie nie widzieli dokładnie jego twarzy. Zapamiętali jednak czerwoną bandanę. Welles zorganizował następną grupę i ponownie skierował ludzi w stronę schodów. Sprowadzał rannych w dół, a później jeszcze raz ruszył na górę.

Według relacji zebranych po zamachach wielokrotnie pokonywał tę samą drogę, prowadząc ludzi ku bezpieczeństwu, podczas gdy sam wracał w kierunku niebezpieczeństwa. StoryCorps opisuje, że przemieszczał się w górę i w dół południowej wieży trzy razy i pomógł wydostać się co najmniej 18 osobom.

9:59. Wieża runęła

Welles był widziany po raz ostatni, gdy ponownie kierował się w górę.

O godz. 9:59, zaledwie 56 minut po uderzeniu Flight 175, South Tower zawaliła się. Crowther miał 24 lata.

Jego ciało odnaleziono dopiero 19 marca 2002 roku, w rejonie lobby południowej wieży, obok miejsca, w którym znajdowało się stanowisko dowodzenia FDNY. Okoliczności odnalezienia wskazywały, że zamiast próbować wydostać się z budynku, pozostał z ratownikami. 

Przez miesiące nie wiedzieli, kim był bohater

Rodzina Wellesa wiedziała, że zginął. Nie wiedziała jednak, co robił podczas ostatnich kilkudziesięciu minut swojego życia.

Ocaleni zaczęli opowiadać o nieznanym młodym człowieku, który pojawił się na 78. piętrze i wyprowadzał ludzi z budynku. Nie znali jego nazwiska. W ich relacjach powtarzał się jednak jeden szczegół. Czerwona bandana.

Kiedy Alison Crowther natrafiła na opisy tajemniczego ratownika, od razu pomyślała o synu. Skontaktowała się z osobami, które przeżyły, i przesłała jego zdjęcie. Rozpoznały Wellesa.

Wtedy rodzina dowiedziała się, że człowiek, którego ocaleni nazywali „man in the red bandana”, był ich synem.

Marzył o FDNY. Pięć lat później został jednym z nich

Welles nie zdążył zrealizować planu, by zostać zawodowym strażakiem. Ale nowojorscy strażacy nie zapomnieli o tym marzeniu. W grudniu 2006 roku FDNY pośmiertnie uznało Crowthera za honorowego członka nowojorskiej straży pożarnej.

Jego historia zaczęła żyć własnym życiem. Powstał Welles Remy Crowther Charitable Trust, a Boston College uczynił czerwoną bandanę jednym z symboli pamięci o swoim absolwencie.

Uczelnia organizuje Red Bandanna Game, podczas którego drużyna futbolowa BC upamiętnia Wellesa. W 2026 roku mecz miał szczególne znaczenie – odbył się 11 września, dokładnie w 25. rocznicę zamachów, przeciwko Rutgers University. Stroje Boston College zawierały charakterystyczny wzór czerwonej bandany i napis „For Welles”.

Kolejną tradycją jest Welles Remy Crowther Red Bandanna 5K. 22. edycję biegu zaplanowano na 24 października 2026 roku na kampusie Boston College. 

Ze wszystkich wyróżnień, pomników i uroczystości najbardziej przejmającym śladem po Wellesie pozostaje jednak kilkusekundowa wiadomość pozostawiona na automatycznej sekretarce. O 9:12 zadzwonił do matki. Chciał tylko, żeby wiedziała, że żyje.

Nie powiedział jej, że zamierza wrócić po innych. Nie powiedział, że właśnie rozpoczyna akcję ratunkową. Nie powiedział „żegnaj”. Po prostu ruszył z powrotem.

Welles Crowther znał drogę prowadzącą z wieży. Zamiast wykorzystać ją wyłącznie do własnej ucieczki, wykorzystał ją, żeby ratować innych.

I być może właśnie dlatego czerwona bandana, którą dostał od ojca jako mały chłopiec, stała się ćwierć wieku później jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli bohaterstwa z 11 września.

Kategoria: Wiadomości > Metropolia

Data publikacji: 2026-09-11

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.