Na jednym z najbardziej rozpoznawalnych skrzyżowań świata pojawiła się reklama, która trudno uznać za zwykłą promocję Florydy.
Florida Chamber of Commerce wykorzystała billboard na Times Square, aby w przewrotny sposób „podziękować” burmistrzowi Nowego Jorku Zohranowi Mamdaniemu za politykę, która – zdaniem organizacji – pomaga Słonecznemu Stanowi przyciągać kolejnych mieszkańców, przedsiębiorców i inwestycje.
Na ogromnej reklamie umieszczonej przy Broadway i West 43rd Street znalazło się hasło „Thanks for the jobs!”, czyli „Dzięki za miejsca pracy!”. Mamdani został natomiast ironicznie nazwany przez organizację „Economic Developer of the Year”.
Billboard jest elementem szerszej kampanii „Free Enterprise Florida”, za pomocą której przedstawiciele florydzkiego biznesu chcą promować stan jako miejsce przyjazne przedsiębiorcom – z niższymi podatkami, mniejszą liczbą regulacji i gospodarką opartą na prywatnej przedsiębiorczości.
Nowy Jork traci, Floryda zyskuje?
Florida Chamber of Commerce nie ukrywa, że kampania jest odpowiedzią na trwającą od lat migrację mieszkańców i kapitału pomiędzy stanami. Floryda jest jednym z głównych kierunków przeprowadzek osób opuszczających północno-wschodnią część kraju, w tym Nowy Jork.
Prezes organizacji Mark Wilson przekonuje, że wraz z nowymi mieszkańcami na południe przenoszą się również przedsiębiorstwa, inwestycje, miejsca pracy i dochody podlegające opodatkowaniu.
Według danych przywoływanych przez Florida Chamber, Słoneczny Stan ma zyskiwać netto około 2,4 mln dolarów dochodu podlegającego opodatkowaniu w każdej godzinie. Dla porównania Nowy Jork ma w tym samym czasie tracić około 1,1 mln dolarów.
Organizacja wskazuje również na różnicę w migracji ludności. Według przedstawionych przez nią wyliczeń Florydzie przybywa netto średnio około 551 mieszkańców dziennie, podczas gdy Nowy Jork traci około 115 osób każdego dnia.
Te liczby są jednym z głównych argumentów kampanii, która przedstawia migrację między stanami jako coś więcej niż przeprowadzkę w poszukiwaniu słońca i cieplejszego klimatu. Zdaniem jej autorów coraz większą rolę odgrywają podatki, koszty prowadzenia działalności oraz ogólne warunki gospodarcze.
Dwa zupełnie różne modele
Florida Chamber wykorzystuje billboard przede wszystkim do pokazania kontrastu pomiędzy dwoma podejściami do gospodarki.
Mark Wilson argumentuje, że w ciągu ostatnich 15 lat Floryda ponad 50 razy obniżała różnego rodzaju podatki, a mimo to wpływy do stanowej kasy rosły. Według organizacji jest to efekt szybkiego wzrostu gospodarczego, napływu mieszkańców oraz rozwoju przedsiębiorstw, które poszerzają bazę podatkową.
Gospodarka Florydy ma obecnie osiągać wartość około 1,8 biliona dolarów.
Izba zwraca również uwagę na skalę wydatków publicznych. Według danych prezentowanych w kampanii budżet stanu Nowy Jork jest ponad dwukrotnie większy od budżetu Florydy. Co więcej, sam budżet miasta Nowy Jork ma przewyższać wydatki całego stanu Floryda o ponad 8 mld dolarów.
Dla autorów kampanii jest to dowód na dwie konkurujące ze sobą filozofie: większą rolę administracji i wyższe wydatki publiczne z jednej strony oraz niższe podatki i większy nacisk na sektor prywatny z drugiej.
Mamdani w centrum politycznej prowokacji
Wybór Zohrana Mamdaniego jako bohatera reklamy nie jest przypadkowy. Florida Chamber przedstawia jego politykę jako przykład kierunku gospodarczego, przed którym organizacja chce ostrzegać.
Wilson uważa, że zwiększanie obciążeń dla mieszkańców i przedsiębiorców może przynosić skutek odwrotny do zamierzonego. Jeżeli prowadzenie firmy lub utrzymanie gospodarstwa domowego staje się zbyt kosztowne, ludzie mogą po prostu przenieść się tam, gdzie warunki są dla nich korzystniejsze.
Właśnie na tym założeniu opiera się prowokacyjne „podziękowanie” widoczne na Times Square: jeśli polityka Nowego Jorku skłania przedsiębiorców i mieszkańców do wyjazdu, Floryda jest gotowa ich przyjąć.
Nowojorski ratusz nie zgadza się jednak z takim obrazem sytuacji. Administracja Mamdaniego odrzuciła argumentację Florida Chamber, wskazując, że wskaźniki gospodarcze miasta pozostają bardzo dobre.
To nie tylko spór Nowy Jork–Floryda
Billboard może przyciągać uwagę ze względu na zaczepne hasło, ale stojąca za nim kampania ma znacznie szerszy cel.
Florida Chamber of Commerce chce rozpocząć ogólnokrajową dyskusję o tym, dlaczego jedne stany przyciągają mieszkańców i przedsiębiorstwa, podczas gdy inne mierzą się z ich odpływem.
Dlatego Times Square ma być dopiero pierwszym etapem akcji. Mark Wilson zapowiada, że podobna uwaga może zostać skierowana w stronę Chicago, Kalifornii oraz Minneapolis. Organizacja chce zestawiać stosowaną tam politykę gospodarczą z rozwiązaniami obowiązującymi na Florydzie.
Amerykanie mogą głosować… przeprowadzką
Za kampanią kryje się ciekawsze zjawisko charakterystyczne dla Stanów Zjednoczonych. Pięćdziesiąt stanów oznacza pięćdziesiąt różnych systemów podatkowych, regulacji i modeli prowadzenia polityki gospodarczej. Mieszkańcy oraz przedsiębiorcy mają więc możliwość „głosowania nogami” i przeniesienia się do miejsca oferującego bardziej odpowiadające im warunki.
Floryda od lat wykorzystuje ten argument w swojej promocji. Brak stanowego podatku dochodowego od osób fizycznych, klimat sprzyjający biznesowi i szybko rosnąca populacja stały się ważną częścią wizerunku stanu.
Dla Polonii temat jest szczególnie interesujący. Migrację z Nowego Jorku, New Jersey i innych północnych stanów na Florydę coraz wyraźniej widać również w polsko-amerykańskiej społeczności. Wraz z rodzinami przeprowadzają się przedsiębiorcy, powstają nowe polskie biznesy, organizacje i inicjatywy społeczne.
Gospodarcza rywalizacja dopiero się rozkręca
Florida Chamber przekonuje, że jej celem nie jest udowodnienie, że sukces jednego stanu musi oznaczać porażkę drugiego. Poszczególne stany mają raczej pełnić rolę swoistych laboratoriów, w których testowane są różne pomysły na podatki, regulacje, wydatki publiczne i wspieranie przedsiębiorczości.
W roku 250-lecia Stanów Zjednoczonych organizacja chce wykorzystać kampanię do promocji wolnej przedsiębiorczości jako sposobu na przyspieszenie wzrostu gospodarczego kraju powyżej 3 proc.
Billboard na Times Square jest więc czymś więcej niż politycznym żartem wymierzonym w burmistrza Nowego Jorku. To efekt coraz ostrzejszej konkurencji między amerykańskimi stanami o ludzi, firmy, miejsca pracy i pieniądze. A Floryda daje jasno do zrozumienia, że w tej rywalizacji zamierza być wyjątkowo agresywnym graczem.
Kategoria: Wiadomości > Metropolia
Data publikacji: 2026-08-21












