PLUS

Polacy byli tu przed Mayflower

Polacy byli tu przed Mayflower

Kiedy myślimy o początkach Polonii w Stanach Zjednoczonych, zwykle wyobrażamy sobie wielką falę emigracji z przełomu XIX i XX wieku. Chicago, Detroit, Buffalo, Milwaukee, Greenpoint. Fabryki, kopalnie, polskie parafie, sklepy i szkoły.

Tymczasem polska historia na ziemiach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych zaczęła się ponad 400 lat temu.

Polscy rzemieślnicy pojawili się w Jamestown około 1 października 1608 roku, zaledwie kilkanaście miesięcy po założeniu pierwszej trwałej angielskiej kolonii w Ameryce Północnej. Było to również 12 lat przed przybyciem statku Mayflower do Plymouth. Nie przyjechali przypadkiem. Anglicy ich potrzebowali.

Ameryka, której jeszcze nie było

Jamestown powstało w maju 1607 roku nad rzeką James w Wirginii. Trzy angielskie statki – Susan Constant, Godspeed i Discovery – przywiozły około 144 osadników i marynarzy. Po odpłynięciu części załogi w kolonii pozostało 104 ludzi. 

Nie było Stanów Zjednoczonych. Nie było Nowego Jorku w znanej nam postaci, Waszyngtonu ani Bostonu jako późniejszych symboli Ameryki.

Była niewielka drewniana osada otoczona ziemiami zamieszkiwanymi przez rdzenną ludność należącą do konfederacji Powhatan. Angielscy koloniści walczyli z chorobami, głodem, brakiem czystej wody i własnym nieprzygotowaniem do życia w nowych warunkach. Pierwsze lata Jamestown były niezwykle trudne. Za przedsięwzięciem stała Virginia Company of London. Jej inwestorzy nie finansowali wypraw wyłącznie z ciekawości świata. Oczekiwali zysków. Potrzebowali więc ludzi, którzy potrafili wytwarzać towary nadające się do sprzedaży w Europie. I właśnie wtedy zwrócono uwagę na specjalistów z Europy Środkowej i Wschodniej.

Potrzebujemy Polaków

Anglicy wiedzieli, że na terenach Polski i Prus można znaleźć fachowców posiadających umiejętności, których brakowało wielu pierwszym osadnikom.

Jeszcze przed powstaniem Jamestown angielski geograf i propagator kolonizacji Richard Hakluyt wskazywał na potrzebę sprowadzenia z Prus i Polski ludzi znających się m.in. na produkcji smoły, dziegciu i innych materiałów potrzebnych gospodarce. Kapitan John Smith również zwracał uwagę na towary, z których produkcji słynęły Polska i inne części Europy Wschodniej – m.in. smołę, potaż, popiół mydlarski, żywicę, len, liny czy szkło. Nowa kolonia potrzebowała nie tylko ludzi gotowych szukać przygód. Potrzebowała fachowców.

Statek Mary and Margaret

Jesienią 1608 roku do Jamestown dotarł kolejny transport osadników. Statek Mary and Margaret przywiózł około 70 osób. W zachowanym źródle z epoki znalazła się niezwykle ciekawa informacja: wśród przybyszy było „8 Dutchmen and Poles” – ośmiu Holendrów i Polaków. Nie podano jednak, ilu dokładnie było Polaków, a ilu Holendrów.

Współcześni historycy oceniają, że Polaków było prawdopodobnie trzech lub czterech. I tutaj warto oddzielić udokumentowaną historię od legendy. W późniejszych publikacjach pojawiały się nazwiska rzekomych pierwszych polskich osadników, a nawet dokładne miejscowości ich pochodzenia. Problem w tym, że dokument, na którym miały się opierać te informacje, nigdy nie został odnaleziony i badacze nie uznają tych szczegółów za potwierdzone. Wiemy jednak coś znacznie ważniejszego.

Polacy rzeczywiście byli w Jamestown w 1608 roku. I nie byli tylko anonimowymi pasażerami statku.

Fachowcy, których doceniał John Smith

Polscy rzemieślnicy zajmowali się pracami istotnymi dla gospodarki kolonii. Źródła wiążą ich z produkcją szkła, smoły, dziegciu, potażu i popiołu mydlarskiego. John Smith najwyraźniej wysoko oceniał ich pracowitość. Pisząc później o mieszkańcach kolonii, zauważył, że wielu z nich właściwie nie wiedziało, czym jest dzień pracy – wyjątek stanowili między innymi „Dutch-men and Poles” oraz niewielka grupa innych kolonistów. 

To ciekawy szczegół, ponieważ pokazuje, dlaczego sprowadzono ich przez Atlantyk. Byli potrzebnymi kolonii specjalistami. Ich życie nie ograniczało się jednak do pracy. Z zachowanych relacji wynika, że uczestniczyli także w dramatycznych wydarzeniach pierwszych lat Jamestown. Smith opisywał m.in. sytuację, w której podczas starcia z przedstawicielem ludu Paspahegh z pomocą przyszło mu dwóch Polaków. W innym źródle pojawia się „Robert a Polonian”, uczestniczący w schwytaniu rdzennego mieszkańca. 

Relacje między angielskimi osadnikami a ludnością Powhatan były w tym okresie skomplikowane – obejmowały zarówno handel i okresy współpracy, jak i narastający konflikt związany z zajmowaniem ziem przez kolonistów. W 1622 roku doszło do szeroko zakrojonego ataku na angielskie osady, podczas którego zginęło kilkuset kolonistów. Wśród wymienionych ofiar znalazł się człowiek zapisany w dokumentach jako „Matthew a Polander”. 

Rok 1619 i bunt Polaków

Najbardziej niezwykły rozdział tej historii wydarzył się jedenaście lat po ich przybyciu. Rok 1619 jest jednym z najważniejszych w historii Jamestown. Wtedy zebrało się tam pierwsze przedstawicielskie zgromadzenie ustawodawcze w angielskiej Ameryce. Polacy znaleźli się jednak w szczególnej sytuacji.

Zachowane zapisy Virginia Company wskazują, że doszło do sporu dotyczącego ich praw. Dokument z 21 lipca 1619 roku mówi, że uzgodniono, iż Polacy mają zostać „enfranchized” i uczynieni tak wolnymi jak inni mieszkańcy kolonii. Z kolejnych dokumentów wynika, że Polacy w pewnym momencie odmówili pracy. W maju 1620 roku zapisano, że mają „powrócić do swojej pracy”. Zestawienie tych dokumentów pozwala historykom odtworzyć ogólny przebieg wydarzeń: doszło do konfliktu, Polacy przerwali pracę, ich żądania zostały rozpatrzone, przyznano im prawa, a następnie wrócili do swoich zajęć. Mieli również uczyć innych mieszkańców kolonii swoich specjalistycznych umiejętności. W polonijnej tradycji wydarzenie to bywa nazywane pierwszym strajkiem robotniczym w Ameryce.

Tutaj jednak potrzebna jest ostrożność.

Historycy zwracają uwagę, że późniejsze opowieści znacznie rozbudowały znaczenie wydarzeń z 1619 roku. Zachowane dokumenty potwierdzają spór, odmowę pracy i przyznanie Polakom praw, ale nie pozwalają przedstawiać tego bez zastrzeżeń jako nowoczesnego strajku związkowego czy walki o wolność religijną. W źródłach dotyczących tego konfliktu nie ma bowiem informacji, że chodziło o religię. Sama udokumentowana historia jest wystarczająco niezwykła.

Co stało się z pierwszymi Polakami?

Ślady Polaków pojawiają się w dokumentach jeszcze w następnych latach.

W 1623 roku człowiek określony jako „Molasco the Polander” uczestniczył w głosowaniu dotyczącym przyszłości Virginia Company. Rok później występował w sprawie pieniędzy, które – jak twierdził – należały się jemu i innym Polakom. Jego roszczenia uznano, choć odzyskanie należności okazało się trudne. Później ich ślady stopniowo znikają.

Nie stworzyli w Jamestown polskiej dzielnicy. Nie zbudowali polskiej parafii ani szkoły. Nie była to jeszcze emigracja, którą znamy z XIX wieku. Dlatego Jamestown jest wyjątkiem w naszym cyklu. Nie będziemy go nazywać pierwszym „polskim miasteczkiem” w Ameryce. Byłoby to niezgodne z historią.

Jest czymś innym – pierwszym dobrze udokumentowanym rozdziałem obecności Polaków w angielskiej Ameryce.

Ponad cztery wieki później

Dzisiaj Jamestown wygląda zupełnie inaczej. Historyczne miejsce można odwiedzić w ramach Colonial National Historical Park. Zachowały się tam pozostałości osady, prowadzone są badania archeologiczne, a odwiedzający mogą zobaczyć miejsce, w którym ponad cztery stulecia temu rozpoczęła się historia pierwszej trwałej angielskiej kolonii w Ameryce.

Dla Polaków to miejsce ma jeszcze jeden wymiar. Gdzieś tutaj, jesienią 1608 roku, z pokładu Mary and Margaret zeszli ludzie pochodzący z ziem polskich. Nie wiedzieli, czym pewnego dnia staną się Stany Zjednoczone. Nie mogli przewidzieć, że kilka stuleci później miliony Amerykanów będą deklarować polskie pochodzenie.

Przybyli, ponieważ potrafili robić rzeczy, których potrzebowała młoda kolonia.

I tak zaczęła się jedna z najdłuższych historii imigracyjnych łączących Polskę z Ameryką.

Kategoria: Ciekawostki

Data publikacji: 2026-10-07

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.