PLUS

32 godziny zamiast 40?

32 godziny zamiast 40?

Cztery dni w pracy i trzy dni wolnego? Niekoniecznie, ale standardowy tydzień pracy w Stanach Zjednoczonych mógłby zostać skrócony z 40 do 32 godzin. Do Kongresu ponownie trafił projekt Thirty-Two Hour Workweek Act.

Jego autorzy argumentują, że w czasach automatyzacji i sztucznej inteligencji pracownicy powinni korzystać ze wzrostu produktywności nie tylko poprzez wyższe zarobki, ale również krótszy czas pracy. Przeciwnicy ostrzegają natomiast przed znacznym wzrostem kosztów dla przedsiębiorców.

Federalny 40-godzinny tydzień pracy funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych od dziesięcioleci. Teraz senator Bernie Sanders z Vermont oraz kongresmen Mark Takano z Kalifornii ponownie próbują zmienić standard, który dla milionów Amerykanów wydaje się niemal nienaruszalny.

8 września przedstawili kolejną wersję Thirty-Two Hour Workweek Act. Takano po raz pierwszy zaproponował podobne rozwiązanie w 2021 roku, a obecna inicjatywa jest kolejną próbą przeprowadzenia zmian przez Kongres.

Nadgodziny już po 32 godzinach

Najważniejsza zmiana dotyczyłaby Fair Labor Standards Act, czyli federalnego prawa regulującego m.in. zasady wypłacania wynagrodzenia za nadgodziny.

Dzisiaj dla pracowników objętych tymi przepisami podstawowym progiem jest 40 godzin tygodniowo. Po jego przekroczeniu przysługuje wynagrodzenie za nadgodziny.

Nowa ustawa obniżyłaby ten próg do 32 godzin. Nie oznacza to, że Amerykanie nie mogliby pracować 40 czy 50 godzin tygodniowo. Projekt nie wprowadza maksymalnej liczby godzin. Zmienia natomiast moment, od którego dodatkowa praca kwalifikowałaby się jako nadgodziny.

Największą grupą objętą zmianami byliby pracownicy godzinowi posiadający status non-exempt, choć przepisy mogą obejmować również część osób otrzymujących stałą pensję.

Projekt przewiduje jednocześnie ochronę przed obniżaniem wynagrodzeń i świadczeń tylko dlatego, że ustawowy tydzień pracy zostałby skrócony.

Zmiana nie nastąpiłaby z dnia na dzień

Przejście z 40 do 32 godzin miałoby być stopniowe, aby firmy mogły dostosować organizację pracy.

Docelowo godziny przekraczające 32 w tygodniu podlegałyby zasadom dotyczącym nadgodzin.

Sanders i Takano przekonują, że obecne prawo pracy powstało w zupełnie innej gospodarce. Od tego czasu komputery, internet, automatyzacja, a ostatnio sztuczna inteligencja radykalnie zmieniły sposób wykonywania wielu zawodów.

Według autorów projektu wzrost produktywności powinien oznaczać również korzyści dla pracowników w postaci większej ilości wolnego czasu albo dodatkowego wynagrodzenia.

Cztery dni pracy? Nie zawsze

32-godzinny tydzień pracy bardzo łatwo utożsamić z popularnym hasłem „four-day workweek”. W rzeczywistości projekt nie gwarantuje trzydniowego weekendu.

Ustawa określałaby liczbę godzin stanowiących standardowy tydzień pracy, a nie liczbę dni, w których należy je przepracować.

Firma mogłaby więc zdecydować się na cztery ośmiogodzinne dni, ale mogłaby również rozłożyć 32 godziny inaczej. Harmonogram nadal zależałby od organizacji pracy i potrzeb przedsiębiorstwa.

Zwolennicy mówią o mniejszym wypaleniu

Pomysł skracania tygodnia pracy jest już testowany przez część przedsiębiorstw w USA i innych krajach. Programy pilotażowe prowadzone przy udziale 4 Day Week Global wskazywały m.in. na mniejsze wypalenie zawodowe, niższy poziom stresu i większą satysfakcję pracowników.

Zwolennicy rozwiązania argumentują również, że dodatkowy czas wolny można przeznaczyć na rodzinę, opiekę nad dziećmi, odpoczynek czy edukację.

Projekt zyskał poparcie wielu dużych organizacji pracowniczych i związków zawodowych, w tym AFL-CIO, SEIU i United Auto Workers.

Kto zapłaci za dodatkowe nadgodziny?

To właśnie kwestia kosztów budzi największe zastrzeżenia przeciwników zmian.

Jeżeli firma nadal potrzebowałaby pracownika przez 40 godzin tygodniowo, po wprowadzeniu nowych zasad osiem z tych godzin mogłoby oznaczać dodatkowy koszt związany z nadgodzinami.

Przedsiębiorstwa miałyby kilka możliwości: zapłacić więcej obecnym pracownikom, zatrudnić dodatkowe osoby albo zmienić sposób organizacji pracy.

Największe obawy dotyczą firm działających na niewielkich marżach – m.in. restauracji, handlu, usług czy części przedsiębiorstw produkcyjnych. Krytycy ostrzegają, że wzrost kosztów zatrudnienia może prowadzić do podnoszenia cen, ograniczenia liczby pracowników albo zwiększenia automatyzacji.

Zwolennicy odpowiadają, że właśnie automatyzacja jest jednym z powodów, dla których potrzebna jest dyskusja o krótszym czasie pracy. Ich zdaniem technologia pozwala wykonywać coraz więcej zadań w krótszym czasie, a część korzyści wynikających z większej wydajności powinna przypadać pracownikom.

Na razie 40 godzin pozostaje standardem

Dla pracowników najważniejsze jest jednak to, że 32-godzinny tydzień pracy nie jest obecnie nowym federalnym prawem.

Thirty-Two Hour Workweek Act jest dopiero propozycją. Aby zmiana zaczęła obowiązywać w całych Stanach Zjednoczonych, projekt musiałby przejść proces legislacyjny w Kongresie i zostać podpisany przez prezydenta.

Na razie więc 40-godzinny standard pozostaje bez zmian. Powrót projektu pokazuje jednak, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i automatyzacji pytanie o to, ile godzin powinien trwać współczesny tydzień pracy, coraz częściej wraca do amerykańskiej debaty publicznej.

Kategoria: Wiadomości > USA

Data publikacji: 2026-10-05

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.