Jeszcze kilka miesięcy temu przyszłość Star Deli na Greenpoincie stała pod dużym znakiem zapytania. Polski sklep, prowadzony od 30 lat przez pana Zbigniewa, zmagał się z problemami finansowymi i awarią niezbędnego sprzętu.
Wystarczyło jednak kilka krótkich nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych, aby o niewielkim sklepie przy Nassau Avenue dowiedziały się miliony ludzi. Internauci ruszyli z pomocą, niemal w całości sfinansowali koszt naprawy zamrażarki, a do Star Deli zaczęli przychodzić nowi klienci.
Star Deli przy 176 Nassau Avenue jest jednym z tych miejsc, które przypominają o polskiej historii Greenpointu. Nie ma tu nowoczesnego wystroju ani marketingowych kampanii wielkich sieci. Jest za to właściciel, który od trzech dekad prowadzi swój biznes i sam przygotowuje wypieki.
Pan Zbigniew nie używa konserwantów ani folii, a jego napoleonka przez lata zdobyła grono wiernych klientów.
Wiosną 2026 roku sytuacja sklepu nie wyglądała jednak dobrze. Właściciel przyznał, że dalsze prowadzenie biznesu może okazać się niemożliwe.
Wtedy do Star Deli wszedł człowiek z telefonem.
Kilka minut rozmowy zmieniło wszystko
Był nim Shuayb Qureshi, na co dzień inżynier oprogramowania w firmie Meta. Po godzinach odwiedza niewielkie lokalne biznesy, rozmawia z ich właścicielami, a następnie publikuje ich historie w mediach społecznościowych.
W Star Deli usłyszał od pana Zbigniewa o problemach sklepu, w tym o zepsutej zamrażarce, której naprawa stanowiła ogromne obciążenie dla niewielkiego biznesu.
Qureshi postanowił działać. Opublikował nagrania na profilu @pov.outside i uruchomił internetową zbiórkę.
Reakcja przerosła oczekiwania.
Filmy przedstawiające pana Zbigniewa i jego sklep zgromadziły łącznie ponad 4 miliony wyświetleń. Ludzie zaczęli udostępniać historię Star Deli, odwiedzać sklep i zostawiać opinie w internecie. Liczba recenzji w Google wzrosła z zaledwie 17 do ponad 250.
Ale najważniejsza była konkretna pomoc finansowa.
Ponad 8 tysięcy dolarów od internautów
Zbiórka na GoFundMe rozpoczęła się 22 czerwca. Cel ustalono na 9 tysięcy dolarów, przede wszystkim na naprawę zamrażarki.
Do akcji przyłączyło się 295 osób, przekazując łącznie 8,046 dolarów – niemal dokładnie tyle, ile było potrzebne.
Organizator zapewnił, że pieniądze mają trafić bezpośrednio do właściciela, a ewentualna nadwyżka zostanie przeznaczona na kolejne niezbędne naprawy w sklepie.
Pierwszą transzę – 1,229.43 dolara – Qureshi zamierzał przekazać panu Zbigniewowi w gotówce, aby można było natychmiast dokonać najpilniejszych zakupów. Pozostałe środki miały trafić do niego po ich przetworzeniu przez platformę.
Dla niewielkiego sklepu awaria chłodni nie jest drobną niedogodnością. Oznacza straty towaru, dodatkowe wydatki i ryzyko, że biznes po prostu przestanie się opłacać.
Kawałek dawnego Greenpointu
Historia Star Deli zwróciła uwagę również dlatego, że takich miejsc na Greenpoincie pozostało coraz mniej.
Na półkach nadal można znaleźć produkty doskonale znane Polakom: owocowe syropy Bacik, pierniki Cracovia, śliwki Nałęczowskie w czekoladzie czy Ptasie Mleczko. Sklep działa w tradycyjny sposób i przyjmuje płatności wyłącznie gotówką.
Starsi mieszkańcy pamiętają czasy, kiedy podobnych polskich biznesów były tutaj dziesiątki. Pamiętają również weekendowe kolejki w Star Deli, ciągnące się przez sklep.
Greenpoint przez dziesięciolecia nie bez powodu nazywany był „Little Poland”.
Dzisiaj jego charakter szybko się zmienia.
Polska dzielnica powoli znika
Proces rozpoczął się wiele lat temu. Rosnące ceny nieruchomości i czynsze stopniowo wypierały z Greenpointu zarówno część polskich mieszkańców, jak i prowadzone przez nich niewielkie biznesy.
Skalę zmian pokazują dane Census Bureau. W latach 2000–2010 liczba mieszkańców Greenpointu urodzonych w Polsce zmniejszyła się z 13,660 do 7,873.
Do tego doszły zmiany migracyjne po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Polacy zyskali dostęp do rynków pracy znacznie bliżej rodzinnego kraju i emigracja do Stanów Zjednoczonych przestała być tak oczywistym wyborem jak wcześniej.
W kolejnych latach z Greenpointu znikały polskie piekarnie, sklepy, restauracje i bary. W ich miejsce pojawiały się modne kawiarnie, restauracje i biznesy skierowane do nowych, często znacznie zamożniejszych mieszkańców dzielnicy.
Dlatego walka o przetrwanie Star Deli stała się czymś więcej niż historią jednego zepsutego urządzenia.
Sąsiedzka pomoc w czasach TikToka i Instagrama
Kiedyś wiadomość o problemach lokalnego sklepu rozchodziłaby się wśród klientów, w parafii czy podczas rozmów sąsiadów.
Dzisiaj wystarczy telefon.
Kilkunastosekundowy film może dotrzeć do ludzi oddalonych o setki czy tysiące kilometrów. W przypadku Star Deli właśnie internet uruchomił coś, co Greenpoint znał od pokoleń – sąsiedzką solidarność.
Zmieniły się jedynie narzędzia.
Sam Qureshi przestrzega jednak przed traktowaniem internetowej popularności jako rozwiązania wszystkich problemów. Viral może dać biznesowi ogromny impuls, ale po kilku tygodniach zainteresowanie przenosi się na kolejną historię.
Rachunki natomiast zostają.
Teraz wszystko zależy od klientów
Prawdziwym sukcesem nie będzie więc cztery miliony wyświetleń ani setki nowych recenzji.
Będzie nim sytuacja, w której ludzie, którzy poznali Star Deli dzięki mediom społecznościowym, wrócą po raz drugi, trzeci i dziesiąty.
Bo właśnie regularni klienci, a nie internetowe wyświetlenia, pozwalają małym rodzinnym biznesom przetrwać.
Na razie historia pana Zbigniewa dostała jednak szczęśliwy kolejny rozdział. Sklep nadal działa, pomoc przyszła niemal z całego świata, a o niewielkim polskim delikatesie na Greenpoincie dowiedziały się miliony osób.
Być może internet nie zatrzyma zmian zachodzących na Greenpoincie. Pokazał jednak, że wciąż są ludzie, dla których takie miejsca jak Star Deli mają znaczenie – nie tylko jako sklepy, ale jako fragment historii polskiego Nowego Jorku, którego warto nie pozwolić tak łatwo zniknąć.
Zbiórka na GoFundMe:
https://www.gofundme.com/f/help-save-star-delis-freezer
Kategoria: Wiadomości > Polonijne
Data publikacji: 2026-08-26












