PLUS

Baner

Dlaczego świat się nie skończył? 

Dlaczego świat się nie skończył? 

Jeszcze kilka miesięcy temu nagłówki gazet i portali finansowych wyglądały jak zapowiedź globalnego kryzysu. Konflikt na Bliskim Wschodzie, groźba zamknięcia Cieśniny Ormuz, ostrzeżenia o możliwym szoku energetycznym...

Dlaczego świat się nie skończył? 

Jeszcze kilka miesięcy temu nagłówki gazet i portali finansowych wyglądały jak zapowiedź globalnego kryzysu. Konflikt na Bliskim Wschodzie, groźba zamknięcia Cieśniny Ormuz, ostrzeżenia o możliwym szoku energetycznym, analizy przewidujące skok cen ropy nawet do 200 dolarów za baryłkę. W mediach społecznościowych pojawiały się katastroficzne prognozy dotyczące recesji, załamania giełd i gwałtownego wzrostu inflacji.

Tymczasem świat się nie skończył.

Co więcej, amerykańska giełda zachowywała się zaskakująco spokojnie. Indeksy nie zanotowały gwałtownego załamania, ceny ropy wzrosły tylko przejściowo, a inwestorzy stosunkowo szybko wrócili do kupowania akcji. Dla wielu obserwatorów było to niezrozumiałe. Jak to możliwe, że zagrożony został jeden z najważniejszych szlaków handlowych na świecie, a rynki finansowe nie wpadły w panikę? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.

Wąskie gardło światowej gospodarki

Cieśnina Ormuz to wąski przesmyk między Zatoką Perską a Morzem Arabskim. Przez ten niewielki fragment wody przepływa około jednej czwartej światowego handlu ropą transportowaną drogą morską oraz około jednej piątej światowego handlu skroplonym gazem ziemnym (LNG). To właśnie tędy płynie ropa z Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejtu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dla części tych państw jest to praktycznie jedyna droga eksportu surowców energetycznych.

Gdy pojawiło się ryzyko blokady cieśniny, inwestorzy zaczęli kalkulować najgorszy scenariusz. W końcu ropa to nie tylko paliwo do samochodów. To również transport, produkcja żywności, tworzywa sztuczne, nawozy, chemikalia oraz tysiące produktów codziennego użytku.

Nie chodzi tylko o ropę

Większość ludzi kojarzy Cieśninę Ormuz wyłącznie z ropą naftową. To błąd. Przez ten region przechodzą także ogromne ilości gazu ziemnego z Kataru, jednego z największych eksporterów LNG na świecie. Zakłócenia dostaw gazu mogłyby podnieść ceny energii elektrycznej w Europie i Azji.

Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że zagrożone były również dostawy nawozów sztucznych. Państwa Zatoki Perskiej należą do największych światowych eksporterów mocznika, amoniaku i siarki wykorzystywanych w produkcji nawozów rolniczych. Problemy z transportem tych produktów mogłyby przełożyć się na wyższe koszty produkcji żywności na całym świecie.

Do tego dochodzą metale przemysłowe i surowce strategiczne. Współczesna gospodarka jest uzależniona od miedzi, litu, niklu, kobaltu i metali ziem rzadkich. Choć nie wszystkie przepływają przez Ormuz, każdy większy konflikt geopolityczny zwiększa ryzyko zakłóceń w transporcie i wzrostu cen tych materiałów. Międzynarodowa Agencja Energetyczna już dziś ostrzega, że w przyszłości świat może zmagać się z niedoborami miedzi i litu.

Dlaczego giełda nie spanikowała?

Najciekawsze pytanie brzmi jednak: dlaczego Wall Street nie zareagowała tak, jak podczas wcześniejszych kryzysów?

Po pierwsze, rynki finansowe patrzą w przyszłość. Inwestorzy nie oceniają sytuacji na podstawie dzisiejszych nagłówków, lecz próbują przewidzieć, jak będzie wyglądał świat za sześć miesięcy lub rok. Jeżeli uznają, że problem jest przejściowy, często ignorują nawet bardzo dramatyczne wydarzenia.

Po drugie, światowa gospodarka jest dziś znacznie bardziej odporna niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Stany Zjednoczone są jednym z największych producentów ropy i gazu na świecie. Produkcja w Ameryce Północnej częściowo ogranicza wpływ problemów na Bliskim Wschodzie.

Po trzecie, inwestorzy wiedzieli, że całkowita i długotrwała blokada cieśniny byłaby katastrofalna również dla państw regionu. Iran, państwa Zatoki Perskiej i ich najwięksi odbiorcy w Azji mają ogromny interes w utrzymaniu przepływu handlowego. Rynek uznał więc, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz zakłóceń, a nie całkowitego zatrzymania transportu.

W efekcie, gdy pojawiły się sygnały o wznowieniu ruchu statków i stopniowym odblokowywaniu szlaków morskich, ceny ropy zaczęły spadać, a giełdy odzyskały spokój.

Rynki nauczyły się żyć z kryzysami

Istnieje jeszcze jeden powód, o którym rzadko się mówi. Przez ostatnie lata inwestorzy przeżyli pandemię, zerwane łańcuchy dostaw, rekordową inflację, wojnę w Ukrainie, kryzys energetyczny w Europie, wojnę handlową oraz napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Każdy z tych kryzysów wydawał się początkiem czegoś znacznie gorszego.

Tymczasem światowa gospodarka wielokrotnie udowadniała swoją zdolność adaptacji. Firmy zmieniały dostawców. Armatorzy wyznaczali nowe trasy. Przedsiębiorstwa zwiększały zapasy. Rządy budowały rezerwy strategiczne. Inwestorzy stali się mniej podatni na panikę, ponieważ wielokrotnie przekonali się, że najczarniejsze scenariusze nie zawsze się realizują.

Jaki to ma wpływ na nas?

To, że świat się nie skończył, nie oznacza jednak, że wydarzenia ostatnich miesięcy pozostaną bez wpływu na nasze życie. Najbardziej odczuwalnym skutkiem są wysokie ceny energii. Nawet krótkotrwały wzrost cen ropy wpływa na koszty transportu, a te z kolei przenoszą się na ceny wielu innych towarów. Wyższe koszty nawozów mogą oznaczać droższą żywność. Problemy z dostawami gazu mogą podnosić rachunki za energię elektryczną. Wahania cen metali przemysłowych wpływają na koszt produkcji samochodów, elektroniki i sprzętu AGD.

Dla Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych skutki są często pośrednie. Nie zauważamy ich od razu przy dystrybutorze paliwa czy kasie supermarketu. Widzimy je dopiero po kilku miesiącach w postaci wyższych cen usług, wyższej inflacji lub wyższych stóp procentowych.

Najważniejsza lekcja

Historia Cieśniny Ormuz przypomina o czymś niezwykle ważnym. Światowa gospodarka jest znacznie bardziej odporna niż sugerują codzienne nagłówki. Jednocześnie jest bardziej powiązana niż kiedykolwiek wcześniej. Konflikt oddalony o tysiące mil może wpłynąć na cenę benzyny w Chicago, koszt ogrzewania domu w Nowym Jorku lub rachunek za zakupy spożywcze w Albuquerque. Jednak równie prawdziwe jest to, że miliony przedsiębiorców, inwestorów, armatorów i producentów każdego dnia dostosowują się do nowych warunków, ograniczając skutki kryzysów. Dlatego świat się nie skończył, a giełda bije kolejne rekordy. Nie dlatego, że zagrożenie było nieistotne, lecz dlatego, że współczesna gospodarka posiada niezwykłą zdolność przystosowywania się nawet do bardzo poważnych wstrząsów.

I być może właśnie to jest najważniejsza lekcja ostatnich miesięcy.

Elżbieta Baumgartner

Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek-poradników. Jej najnowsza książka to „Jak inwestować pieniądze i ich nie stracić”. Jest ona dostępna w wersji elektronicznej na witrynie Poradnika Sukces, www.PoradnikSukces.compoczta@poradniksukces.com, 1-718-224-3492.

 

Kategoria: Porady > Finanse

Data publikacji: 2026-07-02

Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.