PLUS

Baner

Ocalony

Ocalony

Porwany przez głodnego orła mały pies przeżył, a jego historia wzruszyła wielu ludzi.

Felipe Rodriguez myślał, że ma halucynacje, gdy widział jak orzeł porywa małego białego psa z podwórka. Orzeł machnął potężnymi skrzydłami i zniknął za drzewami z pieskiem siostry w szponach.
Zoey, bo tak wabi się bohater tej opowieści to ważący osiem funtów piesek rasy bichon frise. Piesek zniknął, zabrany przez głodnego drapieżnika we wtorkowe popołudnie, niecałe 50 stóp od domu nad brzegiem rzeki Lehigh w Pensylwanii.

Brat właścicielki powiedział: Miałem wrażenie, że jestem świadkiem scenki z „Czarnoksiężnika z krainy Oz". Jestem chłopakiem z miasta. Takie rzeczy nie zdarzają się w moim świecie – powiedział.
Jeszcze bardziej zadziwiające w tej historii jest to Zoey przeżyje, ale o tym później.
Najpierw sprawdźmy zachowanie orłów i fakt czy mogą upolować małego psa lub kota. Takie sytuacje zdarzają się, ale nie często - powiedziała Laurie Goodrich, biolog z pobliskiego Hawk Mountain Sanctuary, która corocznie rejestruje dziesiątki tysięcy migrujących jastrzębi, orłów i sokołów. Z powodu braku żywności i zamrożenia zbiorników wodnych ptaki drapieżne szukają różnych laternatyw zdobycia pożywienia – dodała.
Felipe Rodriguez powiedział, że był sam w domu swojej siostry w Bowmanstown, około 80 mil na północ od Filadelfii, a Zoey bawiła się na ogrodzonym podwórku. Gdy usłyszał głośny pisk, podbiegł do drzwi i zobaczył jak ptak trzymał psa. Mężczyzna jeździł po okolicy szukając siedmioletniego bichona, bezskutecznie. Rodriguez przypuszczał, że Zoey zniknęła na dobre.

Kiedy jego siostra i jej rodzina dowiedzieli się o zaginięciu piekska byli zdruzgotani. Płakałam przez cały dzień - powiedziała Monica Newhard.
Newhard powiedziała, że widok orłów w tej okolicy nie jest niczym niezwykłym. Zwłaszcza, że jej dom jest bardzo blisko rzeki. Podejrzewała, że czasem ptaki porywają króliki żyjące pod szopą. Ale nigdy nie przyszło jej do głowy, że którykolwiek z jej czterech psów znajdzie się w niebezpieczeństwie. Ze złamanym sercem, ona i jej mąż przeszukiwali lasy, aby odszukać Zoey. Nie mieli pojęcia, że późnym popołudniem ich bichon zostanie znaleziony cztery mile od miejsca gdzie zaginął.
Wybawcą Zoey była 51-letnia Christina Hartman, która jadąc drogą spostrzegła białą bryłę i postanowiła to sprawdzić.

Zauważyłam tego małego, zamarzniętego psa i sople wiszące na całym ciele. Nie mógł się ruszyć - powiedziała Hartman. Kobieta zawinęła pieska w koc i zabrała do domu. Tam nakarmiła go dwiema misami zupy z kurczakiem i ryżem. Stopniowo piesek rozgrzał się i zaczął okazywać odrobinę odwagi. Hartman zauważyła kilka małych ran na karku.

Ten pies musi należeć do rodziny i dowiem się, do kogo – postanowiła kobieta. W środę rano opublikowała post na Facebooku. Błyskawicznie Monica Newhard wysłała do niej zdjęcie Zoey i podekscytowana zadzwoniła do wybawczyni jej pupila. To cud! Mam twojego psa! – usłyszała odpowiedź.
Piesek miał rany, w kilku miejscach naderwane futerko. Nie jest jasne, jak daleko orzeł mógł ponieść Zoey. Rodzina nie dowierzała, że piesek to przeżył.
Nasza Zoey jeszcze nie jest prawdziwą sobą, to musiało być dla niej traumatyczne przeżycie. Nie chce wyjść na zewnątrz. Ale to przecież nie jest jej wina. Najważniejsze, że znowu jest z nami – zakończyła właścicielka uratowanego cudem psa.

Kategoria: Wiadomości > USA

Data publikacji: 2018-01-04

Baner
Baner
Ogłoszenia/classifieds
Ogłoszenia Zobacz ogłoszenia >>
Baner
Baner
Baner
Baner
Plus Festiwal

Podoba Ci się nasza strona?
Polub nasz profil na Facebooku.